Jeszcze za wcześnie na elektryczny carsharing?
Lime potwierdza, że tak!

Lime w Polsce kojarzone jest głównie z elektrycznymi hujanogami bo to na nich oraz na rowerach opiera się niemal w całości ich biznes. Jest jednak w zakresie „limonkowej” działalności niewielki pilotażowy projekt oparty na samochodach elektrycznych. Konkretnie od niemal roku (usługa została uruchomiona w listopadzie 2018) po ulicach amerykańskiego Seattle jeździ 500 elektrycznych Fiatów 500. Projekt o nazwie LimePod jest pilotażem który miał być przetarciem przed rozwojem multi-modalnej platformy elektrycznej mobilności miejskiej z udziałem aut na minuty.

Miał być, ale nie będzie. Przynajmniej nie w najbliższym czasie, ponieważ Lime ogłosiło w zeszłym tygodniu, że jego carsharing z końcem roku zostanie zamknięty, a już 15 października zostanie zablokowana możliwość rejestracji nowych klientów. Oprócz carsharingu, Lime w Seattle oferuje wynajem rowerów i jak już zapowiedział sam operator, jego elektryczne samochody wraz z nowym rokiem zostaną zastąpione przez doskonale znane w wielu lokalizacjach elektryczne hulajnogi, których dotychczas jeszcze w największym mieście stanu Waszyngton nie było.

Jak dowiedział się portal engadget.com, Lime jako główny  powód zamknięcia swojej usługi carsharingu, określa brak sukcesu w poszukiwaniu partnera energetycznego który mógłby wesprzeć LimePod w zakresie zarządzania elektryczną flotą oraz budowy niezbędnej do ładowania samochodów sieci ładowania. Na pytanie, czy może w takim przypadku operator powinien rozważyć rozwój carsharingu w oparciu o flotę spalinową, kategorycznie odmówił twierdząc, że nadrzędną misją Lime jest promowanie ekologicznych środków lokomocji napędzanych prądem i udostępnienie pojazdów spalinowych niezależnie od rodzaju, absolutnie nie wchodzi w grę.

Niestety przykład LimePod jest już kolejnym gdzie w 100% elektryczna usługa zostaje zamknięta (m.in Car2Go w San Diego, AutoLib w Paryżu czy MultiCity w Berlinie). W przypadku elektrycznych aut na minuty, aby osiągnąć komercyjny sukces, muszą być one wprowadzane stopniowo, wraz ze stopniowym rozwojem infrastruktury i sukcesywnym zwiększaniem ilości klientów przekonanych do współdzielenia. Na w pełni rentowne usługi oparte wyłącznie na elektrycznych autach na minuty jeszcze trzeba poczekać. Pewnym rozwiązaniem mogą być miejskie lub krajowe dotacje lub subwencje, jednak należy odpowiedzieć sobie w tym miejscu, czy wspieranie takich usług pieniędzmi podatników ma sens? Przykład wspomnianego już tutaj paryskiego AutoLib wskazuje, że to droga do nikąd.

Wartym zauważenia faktem jest również to, że Seattle okazuje się dla carsharingu lokalizacją szczególnie pechową, bowiem 2 miesiące temu odwrót z tego miasta zapowiedział również ReachNow który usunął z Seattle swoją flotę samochodów koncernu BMW, składającą się zarówno z aut spalinowych jak i elektrycznych. Wg słów byłego Prezesa ReachNow, usługa musiała zniknąć z tego miasta, ze względu na deficyt miejsc parkingowych który tam występował.

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz

Zamknij menu