Wielkie odkrycie polskich mediów.

  • Post author:
  • Post category:Polska

Kto obserwuje polski carsharing, ten doskonale wie, że mało co, tak interesuje media w zakresie współdzielonej mobilności samochodowej jak wypadki, kolizje i stłuczki „aut na minuty”. Nawet najbardziej interesujące ruchy produktowe operatorów, zazwyczaj przegrywają pozycjonowaniem w mediach z artykułami lub wzmiankami na temat rozbitych samochodów. Za przykład niech poświadczy „najsłynniejsze Porsche w Polsce” czyli Porsche Cayman, które zostało rozbite kilka godzin po oficjalnym debiucie w Panek CarSharing. Znajdziemy bez większych problemów również portale informacyjne, w których jedyne wzmianki na temat samochodów carsharingu dotyczą właśnie wypadków, kolizji czy aktów wandalizmu z udziałem aut polskich usług, czyli wspomnianego Panka, Traficara czy 4Mobility.

Dzisiejszy materiał powstał na bazie najpopularniejszego obecnie doniesienia na temat carsharingu w Polsce, które pojawiło się już w kilku dużych tytułach a mówi nie o jednym rozbitym samochodzie, a o kilkudziesięciu.
Materiał na hit? Bez wątpienia.

Artykuły zilustrowany został zdjęciem specjalnie przygotowanego placu logistycznego, na którym składowane są rozbite samochody Panek Carsharing. Jeden z tytułów informuje o „odkryciu wielkiego składowiska wraków” a inny dziwi się, że „wraków jest aż tyle”. No ale czy to zdziwienie jest naprawdę słuszne? Zastanówmy się.

Skategoryzowanie parkingu jako „odkrycia” pominiemy, choć fakt, że z samochodów nie zostało nawet usunięte charakterystyczne oklejenie dużo mówi o wadze „odkrycia”.

Przechodząc jednak do konkretów zwróćmy uwagę na to, że wg statystyk policyjnych w Polsce każdego dnia dochodzi do kilkudziesięciu wypadków drogowych, a za wypadek kwalifikowane jest zdarzenie w którym dochodzi do trwałych uszkodzeń ciała, powyżej 7 dni, lub śmierci uczestnika zdarzenia, to kolizje w których osoby wychodzą bez szwanku, lub z mniejszymi obrażeniami, jest przynajmniej kilkudziesięciokrotnie więcej. Teraz weźmy pod uwagę, że firma Panek świadczy swoją usługę carsharingową ponad 5 lat, a także to, że samochody współdzielone są wykorzystywane w znacznie większym udziale czasu niż auto prywatne, to fakt powstawania szkód na samochodach współdzielonych nie może dziwić. Następnie zwróćmy uwagę, że poza grupą samochodów FUN, komplet samochodów Panek CarSharing to samochody nowe, a obecna technologia motoryzacyjna skupia się na bezpieczeństwie podróżujących, dlatego często nawet stosunkowo niewielka kolizja sprawia, że samochód wygląda koszmarnie i orzekana jest w jego przypadku szkoda całkowita, mimo że kierowca i pasażerowie wychodzą z tego zdarzenia bez obrażeń. Kolejny element układanki to liczebność floty usługi Panek CarSharing, w której w ciągu rzeczonych 5 lat jeździło prawie 5 000 samochodów.

Składy z samochodami powypadkowymi w biznesach flotowych, to naturalna część takiej działalności, a przynajmniej tak wygląda to w krajach o wysoko rozwiniętej cywilizacji motoryzacyjnej. Zatem czy plac na którym stoi kilkadziesiąt rozbitych samochodów faktycznie powinien dziwić?

Po głębszym namyśle trzeba jednak zwrócić honor „odkrywcy” tego znaleziska i uznać, że rzeczywiście powinien on dziwić, bo przecież w Polsce, czyli kraju nazywanym często „złomowiskiem Europy” widok kilkudziesięciu rocznych, a czasem nowszych, powypadkowych samochodów nie może pomieścić się w głowie. Przecież w Polsce pojęcie szkody całkowitej nie znaczy praktycznie nic. Auta widoczne na zdjęciach powinny czym prędzej zostać zaszpachlowane i sprzedane jako „bezwypadkowe”. Słusznie zatem padło pytanie „dlaczego wraków jest aż tyle”, skoro każdy powinien być na bieżąco odbudowywany i natychmiast wrócić do usługi. Trzymanie pod chmurką tylu „lekko draśniętych” samochodów to przecież czysta niegospodarność.

Będąc jednak całkowicie poważnym, dopóki każdego dnia granicę na Odrze i Nysie będą przekraczać wraki z zachodu Europy, które lśniąc po odbudowie będą zachęcać swoimi wdziękami klientów polskich komisów, dopóki Polacy będą chętnie kupować rozbite samochody z podobnych do opisywanego, ale znacznie większych składowisk wraków ze Stanów Zjednoczonych i oczywiście dopóki średnia wieku samochodu zarejestrowanego w Polsce będzie wyższa niż 10 lat, a co jest tego nadrzędnym powodem, dopóki majętność Polaków nie pozwoli na zmianę opisanych faktów, to takie „odkrycia”, które w praktyce są z punktu widzenia zarządzania dużą flotą samochodową profesjonalnym działaniem, będą traktowane jako działanie kompletnie nienaturalnie. A to niestety z pespektywy polskiego użytkownika ruchu drogowego wiadomość fatalna.

Udostępnij przez :