Obowiązkowe zdjęcia na start?
Po co i dlaczego?

Trzeci największy pod względem ilości samochodów (ponad 12 tysięcy) carsharing w Europie, rosyjski Delimobil w ostatnich dniach poinformował swoich klientów o wprowadzeniu zmian do procesu rozpoczynania wynajmów swoich współdzielonych samochodów. Od zeszłego tygodnia, klienci usługi otrzymują aż 7,5 darmowych minut na sprawdzenie samochodu i przygotowanie się do jazdy. Minuty nie są jednak udostępnione “za darmo”, ponieważ każdy rozpoczynający wynajem klient zobowiązany jest wykonać serię zdjęć samochodu, bez czego system nie pozwoli na uruchomienie samochodu i rozpoczęcie podróży. Podobne zdjęcia klient zmuszony jest wykonać w trakcie zakańczania wynajmu.

Rozwiązanie na pierwszy rzut oka wydaje się kontrowersyjne, chociaż nie nowe, ponieważ długoletni obserwatorzy polskiego rynku carsharingu, zapewne pamiętają nieistniejącą już, poznańską usługę – Click2Go, w której każdy klient podczas procesu zakańczania wynajmu obligatoryjnie wykonywał dwa zdjęcia karoserii samochodu. Polska usługa nie przetrwała do dzisiaj, natomiast oczywiście to nie nietypowy proces kończenia wynajmu jest winny zakończenia działalności Click2Go, chociaż obserwując reakcje rosyjskich klientów, na wprowadzoną przez Delimobil zmianę, można zauważyć, że nie cieszy się ona entuzjazmem. Nie brakuje jedna również racjonalnych głosów chwalących operatora za taki ruch.

Delimobil, podobnie jak znaczna większość europejskich operatorów carsharingu ma przewidzianą w regulaminie karę za uszkodzenie samochodu oraz oferuje dodatkowe zabezpieczenie wynajmu znoszące tą odpowiedzialność, natomiast jak każdy usługodawca boryka się z licznymi uszkodzeniami oraz niedbalstwem klientów wobec współdzielonych samochodów. Wprowadzenie obowiązku wykonania zdjęć stanu samochodu z początku i końca wynajmu w założeniu rosyjskiego operatora, ma zwiększyć kontrolę nad uszkodzeniami, gdzie w wielu przypadkach określenie faktycznego winnego jest bardzo trudne lub niemożliwe. Co więcej, Delimobil zakłada, że klienci mający świadomość, że każdy wynajem przed i po ich przejeździe jest sprawdzany tak rzetelnie jak dzieje się to choćby w przypadku tradycyjnej wypożyczalni, po każdym wynajmie, będą korzystać z samochodów ze znacznie większą dbałością, co wpłynie na zmniejszenie ilości faktycznych szkód.

Nie sposób nowemu rozwiązaniu Rosjan odmówić racjonalności i sensu, a biorąc pod uwagę problemy z utrzymaniem czystości i z nagminnym porzucaniem śmieci w polskich autach na minuty, to podobne rozwiązanie w postaci zdjęć wnętrza samochodów, mogłyby przynieść ciekawe skutki, bo nie od dziś wiadomo, że skutecznie działa nie wysokość kary a jej nieuchronność.  Świadomość, że o tym co zostawiliśmy w samochodzie, operator dowie się już od następnego klienta spowoduje, że co niektórzy użytkownicy przypomną sobie o dobrych obyczajach i o zasadzie dobrze znanej niegdyś z publicznych toalet – “Żądasz czystości – zachowaj ją sam”.

Oczywiście opisywane rozwiązanie na pewno irytuje część użytkowników, których argumenty są zrozumiałe. Klienta nie muszą interesować problemy z jakimi boryka się usługodawca, a w robienie zdjęć po zmierzchu bądź podczas intensywnych opadów deszczu na pewno nie przysporzy klientowi pozytywnych skojarzeń z danym carsharingiem. Kolejno strata czasu oraz obawy przed potencjalnym obciążeniem transferu przesyłu danych i spowolnieniem aplikacji to kolejne powody, dla których nie dziwi brak zachwytu klientów nad tym rozwiązaniem.

Reasumując, rozwiązanie wprowadzone przez Delimobil jest z pewnością kontrowersyjne, natomiast z uwagą będziemy się mu przyglądać, ponieważ brak skutecznych sankcji za umyślne lub nierozważne uszkodzenia bądź śmiecenie w samochodach na pewno nie będzie powodować zmniejszenia ich poziomu.

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz