„Multi-City” na rowerze miejskim?
Może kosztować nawet… 5 lat.

„Multi-City”, czyli możliwość swobodnych przejazdów pojazdami współdzielonymi między miastami jest jedną z najbardziej rewolucyjnych funkcjonalności w carsharingu w ostatnich latach. W Polsce, pierwszym operatorem który udostępnił taką możliwość było CityBee których samochody dostawcze mogły swobodnie przemieszczać się pomiędzy miastami gdzie udostępniona była usługa i kończyć wynajem w innej lokalizacji. Wcześniej identyczną funkcjonalność CityBee udostępniło w swojej macierzystej Litwie, gdzie auta swobodnie mogą przemieszczać się pomiędzy trzema miastami w których udostępniona jest usługa.

Chwilę po Litwinach, dwójka największych polskich operatorów – Panek CarSharing i Traficar również udostępniła możliwość przejazdów pomiędzy swoimi strefami w różnych aglomeracjach, dzięki czemu ich usługi aut na minuty stały się bardziej elastyczne i stają się coraz lepszą alternatywą dla samochodu prywatnego.

Przejazdy między miestami z różnych aglomeracji mają realna wartość, raczej wyłącznie w przypadku samochodów, bo kto chciałby wynajmować rower miejski aby przejechać pomiędzy miastami oddalonymi od siebie o prawie 100 kilometrów? Wydaje się, że nikt, natomiast dolnośląska Policja w zeszłym tygodniu zatrzymała na jednej z tamtejszych dróg rowerzystę który poruszał się na rowerze wyglądającym na pojazd współdzielony. Funkcjonariusze się nie pomylili, ponieważ jednoślad był własnością wrocławskiego oddziału globalnego operatora rowerów miejskich – NextBike, a celem podróży 41-letniego rowerzysty była oddalona o 80 km od Wrocławia Legnica której jest mieszkańcem. Jak można się domyślić Legnica nie jest częścią wrocławskiej strefy i pomiędzy tymi miastami nie działa usługa „Multi-City”. Jednak brak możliwości zakończenia wynajmu wrocławskiego roweru w mieście nad Kaczawą nie powinno być największym zmartwieniem legniczanina. Znacznie większym jest fakt, że przejazd między dwoma dolnośląskimi miastami może kosztować go 5-letni wyrok za przywłaszczenie mienia znacznej wartości.

Po skontaktowaniu się z przedstawicielem firmy, której rower stanowi własność, policjanci ustalili, że rower został wypożyczony kilka dni wcześniej przez kobietę i prawdopodobnie po jego zwróceniu nie został zablokowany. Termin wypożyczenia minął, a rower nie został zwrócony w wyznaczone miejsce. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego policjanci przedstawili zatrzymanemu mężczyźnie zarzut przywłaszczenia mienia, którego wartość właściciel wycenił na kwotę blisko 10 tysięcy złotych. 41-latek, który był już wcześniej karany, przyznał się do zarzucanego mu czynu. – informuje asp. szt. Marta Stefanowska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Środzie Śląskiej.

41-latek został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu, natomiast rower zabezpieczono do czasu odbioru przez właściciela. Warto w tym miejsce pamiętać o powyżej opisanych konsekwencjach, szczególnie, że w przypadku podobnych incydentów ze współdzielonymi skuterami czy samochodami, konsekwencje mogą być jeszcze większe.

 

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz

Zamknij menu