Fotowoltaika w carsharingu? Tak, już w przyszłym roku.

Fotowoltaika, czyli pozyskiwanie energii ze słońca, w ostatnim czasie kojarzy się dużej części polskiego społeczeństwa z natarczywymi telemarketerami sprzedającymi panele słoneczne do zamontowania w gospodarstwie domowyml. Pomijając natomiast kwestię agresywnej sprzedaży, można z pewnością stwierdzić, że ilość paneli fotowoltaicznych będzie rosnąć i będą one stawać się coraz powszechniejszym sposobem do pozyskiwania energii z odnawialnych źródeł. Nie należy jednak utożsamiać ich jedynie z nieruchomościami, ponieważ nieprzerwanie trwają prace nad stworzeniem pojazdów, które będą zasilane energią ze słońca, ale nie poprzez przewodowe naładowanie baterii na stacji, która pobrała energię z ogniw zamontowanych na jej dachu (tzw. car-port), a bezpośrednio. Niegdyś można było zamówić Nissana Leafa, który posiadał niewielkie panele solarne na dachu, jednak energia przez nie skumulowana, była zbyt mała aby myśleć o realnym poruszaniu się elektrycznym Nissanem na bazie tak pozyskanego prądu.

Skoro zatem Nissan mimo zamontowanych ogniw nie wytwarzał wystarczającej ilości energii, to czy stworzenie samowystarczalnego samochodu „na słońce” jest możliwe? Tak, a nawet taki pojazd już istnieje. Lightyear One, bo tak nazywa się ten samochód, to futurystycznie wyglądający fastback, wielkością porównywalny z Teslą S. Od Tesli jednak różni go to, że może on działać bez doładowywania go energią ze stacji ładowania, dzięki zamontowanym na masce i dachu przechodzącym płynnie w klapę bagażnika paneli solarnych o łącznej powierzchni 16 metrów kwadratowych. Tyle w teorii, natomiast oczywiście „diabeł tkwi w szczegółach” ponieważ pełny, deklarowany przez producenta zasięg wynoszący 725 kilometrów, możliwy jest do osiągnięcia jedynie na bazie energii pozyskanej ze standardowej ładowarki, przy wspomaganiu energię pochodzącą z paneli solarnych.

Czyli wracając do wstępu, samochodu można używać na co dzień bez podłączania go do stacji ładowania? Tak, ale na określonych warunkach. Docelowo, samochód ma być w pełni „samowystarczalny” bez ograniczeń, jednak obecnie zastosowana technologia pozwala na przejechanie około 30 kilometrów na energii pozyskanej ze źródeł odnawialnych. Zatem w sytuacji gdy mieszkamy w dobrze nasłonecznionym miejscu i w podobnym również pracujemy (np. na południu Hiszpanii lub Włoch) a oba miejsca dzieli wspomniane 30 kilometrów, to możemy zapomnieć o podłączaniu samochodu do stacji ładowania. Oczywiście w sytuacji gdy nie trzymamy samochodu w garażu.

Wracając jeszcze do tematu porównania z Teslą, to tutaj zdecydowanie zła wiadomość dla miłośników dynamiki, ponieważ Lightyear One nie jest demonem szybkości, bowiem przyspieszenie do 100 km/h jak na samochód elektryczny jest mocno rozczarowujące – aż 10 sekund. Pamiętać jednak należy, że ideą przyświecającą producentowi „solarnego samochodu” jest samowystarczalność a nie dynamika.

A jaki Lightyear One ma związek z carsharingiem? Otóż całkiem duży, ponieważ producent pojazdu – firma Atlas Technologies nawiązała współpracę z usługą MyWheels, jednym z największych operatorów carsharingu w Holandii, w której już w przyszłym roku mają pojawić się pierwsze samochody Lightyear. Docelowo samochodów do roku 2025 ma pojawić się w usłudze MyWheels aż 5 000 a carsharing ma być głównym rynkiem sprzedaży dla tych samochodów, co ściśle wiąże się z ideą współdzielenia, która przyświeca holenderskiemu producentowi.

Przyszłość mobilności to nie tylko sam pojazd, ale także sposób, w jaki go używamy. Usługi współdzielenia samochodów są przykładem tego, jak rynek ewoluuje, aby znaleźć nowe, bardziej zrównoważone sposoby na utrzymanie mobilności ludzi bez posiadania samochodu” – Lex Hoefsloot – Dyrektor Generalny Lightyear.

Samochód będzie dostępny również w sprzedaży dla klientów indywidualnych, natomiast cena określona na 150 000 EUR będzie zaporowa dla większości społeczeństwa Europy, ale dzięki carsharingowi, praktycznie każdy będzie miał możliwość „solarnego samochodu” na własnej skórze.

 

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz