Czy wojna wpłynie na rosyjski carsharing?

Na naszym portalu często dzielimy się z naszymi czytelnikami ciekawostkami o carsharingu z Rosji, bowiem tamtejszy rynek jest pod wieloma względami innowacyjny i rekordowy, czego potwierdzeniem jest choćby fakt, że na liście największych usługodawców w Europie, rosyjscy operatorzy, a konkretnie Yandex Drive oraz Delimobil, zajmują dwa pierwsze miejsca.

Warto w obecnej sytuacji zastanowić się, czy rozszerzające się wobec produktów oraz usług pochodzących z Rosji sankcje mogą w jakikolwiek sposób dotknąć również rynek współdzielonej mobilności. Biorąc pod uwagę fakt, że ekspansja międzynarodowa rosyjskich operatorów jest stosunkowo niewielka, można postawić hipotezę, że wojna prowadzona na terenie Ukrainy nie powinna mieć żadnego wpływu na usługodawców, jednak jak to zazwyczaj „diabeł tkwi w szczegółach” i te właśnie szczegóły zaczynają powoli się realizować.

Oczywiście faktem jest, że poprzez szereg sankcji, prowadzenie biznesu w samej Rosji jest coraz trudniejsze, choćby ze względu na stratę wartości rubla oraz zmniejszenie siły nabywczej środków posiadanych w portfelu rosyjskiego społeczeństwa. To jest jednak kwestia ogólna, dotycząca każdego biznesu działającego na terenie największego kraju na świecie.

Przejdzmy zatem do tego jak sytuacja w Ukrainie może wpłynąć na carsharingowe interesy Rosji na zewnątrz. Dotychczasowa ekspansja „aut na minuty” w Rosji jest dość niewielka, ponieważ poza granice największego kraju na świecie wyszedł z carsharingiem jak dotychczas tylko Delimobil, który pod brandem AnyTime uruchomił poza Rosją usługi w Białorusi, Kazachstanie i Czechach. O ile w przypadku Białorusi ale też Kazachstanu, mimo niedawnego potępienia rosyjskiego ataku na Ukrainę przez ten kraj, nie należy się spodziewać jakichkolwiek negatywnych reakcji czy sankcji w stosunku do usług, to AnyTime prowadzony w czeskiej Pradze raczej nie może czuć tego samego komfortu co oddziały w dwóch krajach wymienionych na wstępie, nawet mimo faktu, że póki co czescy klienci nie reagują gwałtownie i nie bojkotują czeskiej usługi.

W poprzednim akapicie stwierdziliśmy, że rosyjska ekspansja carsharingu to jedynie AnyTime i jest to co do zasady prawdą, natomiast warto w tym miejscu wspomnieć o drugim rosyjskim gigancie, czyli usłudze Yandex Drive, która co prawda nie działa poza Rosją z autami do wynajmu, ale w wielu krajach europejskich Yandex odgrywa znaczącą rolę na rynku przewozów taxi, konkurując m.in z Uberem czy Boltem. Jednym z krajów w których Yandex Taxi z powodzeniem działa, jest Litwa, chociaż określenie „z powodzeniem działa” powoli staje się nieaktualne, ponieważ nasi północno-wschodni sąsiedzi wystosowali do Googla i Appla wniosek o usunięcie aplikacji Yandex Taxi z oficjalnych sklepów na obu platformach. Za inicjatywą stoi litewskie ministerstwo transportu, które uzasadniło wniosek o usunięcie właśnie ze względu na rosyjski atak na Ukrainę.

Oprócz Litwy, Yandex Taxi działa w kilkunastu innych krajach, natomiast w Europie jest on dostępny również w Finlandii, Serbii, Łotwie, Norwegii, gdzie również usługa jest bojkotowana, a także w Estonii.

Z ostatnim z wymienionych krajów wiąże się również ciekawa informacja, ponieważ usługi przewozu osób w Estonii kojarzą się głównie z Boltem, który założony, jeszcze jako Taxify, został właśnie w Tallinie czyli estońskiej stolicy. A wspomniana ciekawostka dotyczy faktu, że 25 lutego usługa Bolta zakończyła niespodziewanie swoją działalność na terenie Białorusi. Powód zamknięcia usługi nie została oficjalnie skomentowania, natomiast można zakładać, że za decyzją estońskiego giganta stoi rosyjska agresja na Ukrainę. Bolt nie świadczy swojej usługi na terenie Rosji, dlatego zamknięcie działalności dotyczyło jedynie rynku białoruskiego.

Udostępnij przez :

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz