Czy Carsharing „pożre” tradycyjny wynajem?

Carsharing niezależnie od naczelnej bezobsługowości oraz oparciu na nowoczesnej, bezprzewodowej łączności, jest rodzajem krótkoterminowego wynajmu samochodów. Czasami zwany jest również wynajmem ultra-krótkoterminowym ze względu na możliwość wypożyczenia samochodu nawet na okres kilku minut. Mimo światowej historii carsharingu trwającej już ponad pół wieku, nie może on jednak popularnością i zasięgiem konkurować z tradycyjnym krótkoterminowym, dobowym wynajmem samochodów (od 1 do 30 dni) zwanym z angielskiego – Rent a Car.

W Polsce przepaść pomiędzy „autami na minuty” i tradycyjnym wynajmem typu – Rent a Car widoczna jest szczególnie w sferze historii, ale nie tylko. Pierwsze, niewielkie inicjatywy komercyjnego carsharingu są datowane w naszym kraju dopiero na początek drugiej dekady obecnego stulecia, gdy tradycyjny wynajem samochodów był w Polsce obecny już za czasów PRLu choćby dzięki globalnej firmie – Hertz, która już w latach 70-tych ubiegłego wieku oferowała Polakom wynajem samochodów. Pierwsze lata kapitalizmu zbiegły się z pojawieniem się w Polsce kolejnych, największych globalnych operatorów tradycyjnego wynajmu, jak np. AVIS, natomiast nie znaczy to, że nie powstawały już wtedy pierwsze rodzime wypożyczalnie, które jednak, co zrozumiałe nie mogły się w latach 90-tych równać z firmami zagranicznymi. Pamiętać również należy, że nie występowała jeszcze wtedy odpowiednia koniunktura dla tego rodzaju działalności. Pierwsza dekada XXI wieku pozwalała na rozwój lokalnych wypożyczalni, natomiast dopiero druga przyniosła potężny rozkwit branży dzięki czemu polskie przedsiębiorstwa mogły zacząć realnie konkurować ze światowymi brandami. Za przykład niech posłużą największe polskie firmy Rent a Car mogące się pochwalić tysiącami samochodów w samym tylko tradycyjnym wynajmie krótkoterminowym: Express, 99Rent, Panek czy Rentis, które to dzięki posiadaniu swoich biur w hotelach, portach lotniczych, oraz morskich, dworcach kolejowych i centrach miast (nie tylko tych największych), a przede wszystkim, dzięki internetowym systemom rezerwacji samochodów mogą oferować swoje usługi na terenie całej Polski a także poza jej granicami.

Wspomniana druga dekada XXI wieku to również rozkwit instrumentów finansowych, dzięki czemu przywiązanie do samochodu na własność, najlepiej spłaconego w całości, ulega znacznemu osłabieniu. Zaczyna na tym również korzystać carsharing. Jak zaznaczyliśmy na wstępie, powstanie pierwszych, lokalnych usług „aut na minuty” to pierwsze lata drugiej dekady, natomiast faktyczny „boomu” carsharingu który trwa do dziś nastąpił w roku 2016 kiedy to w Warszawie pierwsze kilkadziesiąt samochodów (i to nie byle jakich – BMW & MINI) udostępniło 4Mobility. W tym samym roku zapoczątkował w Krakowie swoją działalność operacyjną, największy polski operator – Traficar. Rok 2017 i 2018 to pojawienie się kilku kolejnych usługodawców i osiągnięcie pierwszych flot o wielkości ponad 1000 współdzielonych samochodów. Ukoronowaniem silnej, carsharingowej pozycji Polski było pojawienie się w tym roku usługi Innogy GO!, która z miejsca stała się największym elektrycznym carsharingiem w Europie Środkowej. Jednocześnie wspomniany „boom” pokazuje, że Polacy pokochali carsharing, a dostawcy stale zaskakują klientów coraz to nowymi pomysłami oraz wysokim wzrostem liczebności flot (2016 – ok. 150 współdzielonych samochodów / 2019 – ok. 4000) oraz stałym poszerzaniem zasięgu działalności, dzięki czemu osobowe „auta na minuty” można wynająć już w 9 lokalizacjach (bierzemy pod uwagę aglomerację, bez podziału na konkretne miejscowości które w ramach aglomeracji mają dostęp do carsharingu).

Pomimo tej determinacji operatorów, carsharing w Polsce nie tylko pod względem historii nie może konkurować z tradycyjnymi wypożyczalniami. Wg PZWLP (Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów) zrzeszającego część firm Rent a Car,  tylko 6 z nich może pochwalić się łączną ilością samochodów przekraczającą 17 tys sztuk. Ostrożnie szacując, branża krótkoterminowego wynajmu samochodów (bez carsharingu) w Polsce to minimum 50 tys sztuk samochodów. Duży udział tej liczby jest zasługą warsztatów naprawczych (również niewielkich – lokalnych) oferujących krótkoterminowy wynajem samochodów na czas naprawy. Rzeczone wypożyczalnie powstały w efekcie znacznego wzrostu popularności wynajmów samochodów zastępczych z tytułu szkód naprawianych z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej sprawcy zdarzenia drogowego (wynajem z OC sprawcy) a ich pojawienie się praktycznie w każdym powiecie, pozwala na stwierdzenie, że zasięg tradycyjnego wynajem samochodu w Polsce jest w zasadzie nieograniczony. Carsharing zdecydowanie nie może tego o sobie powiedzieć. Korzystanie z niego jest ograniczone tylko do konkretnych kilku aglomeracji a także liczebność floty nie może się równać do tej z tradycyjnego wynajmu, gdzie różnica jest przynajmniej dziesięciokrotna na korzyść wynajmu typu Rent a Car.

Skoro „auta na minuty” nie mogą się równać z Rent a Car’em zarówno pod względem liczebności floty a także zasięgu świadczenia usługi to czy można potraktować poważnie pytanie tytułowe: Czy Carsharing „pożre” tradycyjne wypożyczalnie? W pierwszej myśli, odpowiedź nasuwa się sama, natomiast warto spojrzeć odrobinę głębiej na to zagadnienie.

Najpierw warto spojrzeć na to jakie podmioty zaangażowane są w rozbudowę rynku „aut na minuty” na świecie jak i w Polsce. W usługi carsharingu chętnie inwestują operatorzy tradycyjnego wynajmu i nie są oni wcale w tym towarzystwie postaciami drugoplanowymi. Niegdyś największy, globalny operator carsharingu (obecnie światowy nr 2) ZipCar od kilku lat jest własnością dobrze znanej i wspominanej już powyżej wypożyczalni AVIS. ZipCar został na drugie miejsce w globalnym rankingu zepchnięty przez połączone siły Car2Go i DriveNow. Nowy lider to fuzja operatorów będących w rękach koncernów Daimler (Mercedes) i BMW które samochody produkują, natomiast warto rzucić okiem na historię drugiego z usługodawców – DriveNow który został założony przez BMW wspólnie z innym globalnym brandem wynajmu tradycyjnego – firmą SIXT, która przed fuzją DriveNow z Car2Go odsprzedała koncernowi BMW swoje udziały w projekcie. Czy to znaczy, że SIXT porzucił plany związane z carsharingiem? Nic bardziej mylnego. Usługa SIXT Share, będąca kolejnym projektem „aut na minuty” rozwijana jest z powodzeniem w Niemczech. AVIS i SIXT to nie jedyni giganci wynajmu, którzy zainwestowali w tryb ultra-krótkoterminowy. W zasadzie wśród największych nie znajdziemy takich, którzy nie próbują swoich sił w carsharingu. Swoje zależne usługi posiadają m.in: Eneterprise – Enterprise Car Share, Hertz – 24/7 City czy Europcar – Drive & Share. Polska w tej materii nie jest „gorsza”. Nie jest tajemnicą, że za dwoma największymi polskimi usługodawcami „aut na minuty” w naszym kraju, stoją jedne z największych rodzimych wypożyczalni tradycyjnych: Traficar – Express oraz Panek CarSharing – Panek. Także wśród pozostałych usługodawców można spotkać firmy które w mniejszym bądź większym stopniu mają związek z wypożyczalniami tradycyjnymi: MiiMove – Cosmopol, Click2Go – Fleet Center, GreenGoo – Transporters.

Inwestycje firm tradycyjnego wynajmu w usługi „aut na minuty” nie są jedynym argumentem za rozważeniem czy w tytułowym pytaniu jest choć krzta sensu. Chociaż powtarzanie określenia: „auta na minuty” w stosunku do usług wynajmu samochodów przez aplikacje mobilne, przestaje być zasadne. zwłaszcza w ostatnich miesiącach, gdy można jasno zaobserwować trend w kierunku poszerzania wachlarza usług przez operatorów carsharingu, „Auta na minuty” są coraz częściej oferowane również na doby i to nie tylko pojedyncze, a to już jest zdecydowane wejście „w paradę” usługom Rent a Car. W tej chwili wszyscy obecni w Polsce usługodawcy (poza kilkoma operatorami carsharingu elektrycznego) oferują w swoim carsharingu wynajmy dobowe w różnych konfiguracjach (pakiety dobowe, tygodniowe, weekendowe) w różnych trybach (stawka dobowa + opłata za kilometr z paliwem w cenie lub stawka dobowa bez limitu km z paliwem po stronie klienta) oraz różnych cenach, które zaczynają się już od 75 PLN za wynajem samochodu na 24h (Traficar). Jeśli dołożymy do tego fakt, że coraz więcej usługodawców carsharingu oferuje swoje samochody na terenie dworców kolejowych (Flinkster) i przede wszystkim portów lotniczych a także same lotniska organizują na swoim terenie specjalne strefy dla współdzielonej mobilności ultra-krótkoterminowej na wzór stref Rent a Car, to wizja zmierzchu tradycyjnego wynajmu nie wydaje się już tak abstrakcyjna. Przypadek lotnisk jest tutaj szczególnie ważny, ponieważ z każdym rokiem, coraz większa grupa pasażerów lotniczych kupując bilet na samolot w tym samym momencie rezerwuje samochód w tradycyjnych wypożyczalniach w miejscu przylotu. Natomiast firmy carsharingowe, w szczególności międzynarodowe i sieciowe (ShareNow), których samochody można za pomocą jednego konta w jednej aplikacji wynająć w omawianych strefach niezależnie od kraju, z każdym miesiącem notują wzrost zainteresowania wynajmami „na minuty”. Część tego zainteresowania jest generowana przez klientów, którzy wcześniej korzystali z usług tradycyjnego wynajmu.

Charakterystyczną cechą najnowszych dziejów rozwoju carsharingu jest coraz większa różnorodność i bogactwo usług oferowanych klientom. Poza wynajmem dobowym i parkingami na lotniskach i dworcach, „auta na minuty” proponują coraz więcej elementów oferowanych przez tradycyjne wypożyczalnie, jak choćby ubezpieczenie udziału własnego w szkodach na czas wynajmu (Traficar – w standardzie, 4Mobility, Click2Go za dopłatą, Panek CarSharing – w subskrypcji) czy coraz większą różnorodność modeli samochodów w różnych segmentach (4Mobility od początku oferowało różne modele aut, Panek CarSharing od kilku miesięcy, ale i tak nikt nie może równać się z CityBee, które na swoim rodzimym – litewskim rynku oferuje ponad… 20 różnych modeli samochodów. Wybierać można pomiędzy małymi samochodami miejskimi, kabrioletami, SUVami czy nawet pick-up’ami). Warto nadmienić też, że niezależnie jak bardzo różnorodną flotę znajdziemy u danego operatora, rezerwując wybrany model, możemy być pewnym, że odbierzemy dokładnie ten sam model, gdy Rent a Car nie dość, że tego nie gwarantuje, to jeszcze w ekstremalnych przypadkach oferuje na miejscu samochód niższej klasy niż zamówiony (tzw. „down-grade”). Carsharing z tradycyjnego, sieciowego wynajmu zaczerpnął również możliwość zwrotu samochodów w innych miastach (CityBee, Panek CarSharing & Traficar). Wspominając CityBee, warto zwrócić też uwagę, że carsharing podobnie jak i tradycyjny wynajem to nie tylko samochody osobowe. Właśnie litewski CityBee, który w zeszłym roku zawitał do Polski, zaoferował nam unikalną na tamten moment usługę wynajmu dużych samochodów dostawczych, gdy tradycyjny wynajem samochodów użytkowych to spora część biznesu Rent a Car. Oprócz CityBee, „bagażówki” oferuje również Traficar (małe samochody dostawcze) oraz od zeszłego tygodnia także 4Mobility (3 rodzaje samochodów użytkowych). Jeszcze jednym, godnym odnotowania obszarem jest wynajem z OC sprawcy który jak już powiedziane było powyżej, przyczynił się do dużego ożywienia branży tradycyjnego wynajmu. Również w wynajmach samochodów zastępczych carsharing zdaje się dostrzegać swoją szansą, a konkretniej mówiąc tą szansę dostrzegają same towarzystwa ubezpieczeniowe, które coraz chętniej oferują w ramach alternatywy dla dobowego wynajmu samochodu w sposób tradycyjny, usługę MAAS (Mobility as a service) czyli dostęp m.in do carsharingu.

Dotychczas jednak skupiliśmy się na opisaniu kwestii gdzie carsharing „kopiuje” funkcjonalności wynajmu tradycyjnego. Należy zatem zadać sobie pytanie czy i jakie walory carsharing posiada, które mogą przekonać klientów do wyboru właśnie jego zamiast starego dobrego wynajmu w trybie Rent a Car? Podstawowy argument za carsharingiem, to jego bezobsługowość z której wynika cały szereg kolejnych zalet. Najważniejsza to szybkość. W „autach na minuty” czas musimy poświęcić zasadniczo tylko na moment rejestracji w usłudze. Zarejestrowane konto w globalnej usłudze (pod warunkiem, że na „podpiętej” do konta karcie mamy wystarczającą ilość środków do rozliczania wykonanych wynajmów) daje nam całodobowy, nieprzerwany dostęp do oferowanych samochodów. Kolejka przy stoisku, wypisywanie umowy najmu, odbiór i zwrot samochodu w określonym miejscu i określonym czasie (całodobowość i podstawie pod wskazany adres – dodatkowo płatne) czy okazywanie dokumentów tożsamości każdorazowo podczas wynajmu samochodu to codzienność w usłudze tradycyjnej, która klientów carsharingu nie dotyczy. Nawet pomimo oferowanych w wielu firmach wynajmu tradycyjnego,  udogodnień jak: „fast-lane”, umowy elektroniczne itp. wynajem samochodu w usłudze carsharingu jest prostszy, szybszy i bardziej dostępny, a nadal nie padł jeszcze koronny argument zwolenników „aut na minuty” czyli brak depozytu/kaucji co jest integralną częścią wynajmów tradycyjnych, szczególnie tych lotniskowych.

Są już znane przypadki gdzie wynajem w tradycyjnej formie zanika pod naporem carsharingu. Mowa tutaj o krótkich wynajmach na okres jednej doby, w miastach gdzie „auta na minuty” są udostępnione w dużej ilości. Dzieje się tak, ponieważ wynajem samochodu na tylko jeden dzień w firmie typu Rent a Car jest z reguły najdroższy, a to dlatego, że koszt przygotowania samochodu na krótki wynajem jest podobny jak w przypadku tych dłuższych, a przy wynajmach jednodobowych musi być multiplikowany, bowiem każda szanująca się wypożyczalnia przed przekazaniem samochodu kolejnemu klientowi samochód myje, nawet gdy klient z tzw.”jednodobówki” w rzeczywistości potrzebował samochodu tylko na kilka godzin a nie na całą dobę. Oczywiście dochodzi też koszt zasobów ludzkich, bo ktoś samochód musi wydać i odebrać. W takich przypadkach koszt operacyjny tradycyjnej wypożyczalni jest wyższy, co przekłada się na cenę wynajmu oferowaną klientowi. Nie jest zatem niespodzianką, że przy wynajmach na jedną dobę wybór carsharingu jest oczywisty, bo klient nie dość, że wypożyczył samochód tam gdzie potrzebował, jeździł ile potrzebował i zwrócił gdzie potrzebował to jeszcze zapłacił tylko za sam realny czas użytkowania i przejechany w tym czasie dystans. Wynajmy na jedną dobę to przykład najbardziej jaskrawy, ale kartoteki operatorów polskiego carsharingu pełne są też klientów, którzy wykorzystali „samochody na minuty” nawet na kilkudniowe wyjazdy za miasto, zamiast wynająć pojazd z tradycyjnej wypożyczalni.

Czy w takim razie można uznać, że „kanibalizacja” usług będzie postępować i będzie ona szła w kierunku twierdzącej odpowiedzi na postawione w tytule pytanie? Nie jest to wykluczone, natomiast rozsądek podpowiada, że Rent a Car to zbyt duży biznes aby dał się łatwo pochłonąć. Musi on jednak mieć świadomość rozwoju carsharingu który nadal będzie dynamicznie parł do przodu. Oczywiście tradycyjny wynajem również nie stoi w miejscu i uatrakcyjnia swoją ofertę pracując nad uproszczeniem i przyspieszeniem procesów, co jednak w carsharingu jest już standardem. Z drugiej strony „auta na minuty” niezmiennie stoją przed wyzwaniami z którymi firmy Rent a Car radzą sobie od dziesięcioleci, jak np: przewożenie dzieci w dowolnej ilości i w różnym wieku, gwarancja czystych samochodów czy odbiór aut o wybranej znacznie wcześniej godzinie i w wybranym miejscu.

Biorąc pod uwagę, że oba rodzaje wynajmu podążają w tym samym kierunku, czyli ku maksymalnemu uproszczeniu procesów i również maksymalnemu wzbogaceniu oferty, najbardziej prawdopodobna wydaje się synteza obu usług, bowiem jak dowiedliśmy powyżej, coraz więcej funkcjonalności carsharingu i tradycyjnego wynajmu się powiela. Dlatego też można pokusić się o stwierdzenie, że firmy posiadające w rękach oba tryby wynajmów, wydają się być uprzywilejowane gdyż znają od kuchni szanse i wyzwania dla obu rodzajów wypożyczeń. Reasumując, sprawa dominacji na rynku wynajmu krótkoterminowego jest otwarta, natomiast niezależnie, czy którykolwiek tryb przechyli szalę na swoją stronę, czy może nastąpi wspomniana połączenie sił, to pewne jest to, że najbardziej na tym „przeciąganiu liny” skorzystają klienci a posiadanie prywatnego samochodu będzie miało coraz mniejszy sens.

Udostępnij przez :

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz

Zamknij menu