Carsharing w całej Europie?
No prawie.

Każda część przygód dzielnego woja Asterixa zaczynała się od informacji, że teren całej Francji opanowany był przez Cesarstwo Rzymskie oprócz jednej, małej Galii, która dzielnie opierała się naporowi mocarstwa. Przygody Asterixa skłoniły nas do sprawdzenia w ilu jeszcze „prowincjach” i z jakiego powodu nie spotkamy dziś carsharingu w wydaniu B2C (flota samochodów udostępniona przez firmę), do którego dostęp zapewniałaby aplikacja mobilna.

Po dogłębnej analizie znaleźliśmy 4 europejskie kraje, w których nie znajdziemy carsharingu, a ich położenie na mapie Europy utworzyło trochę koślawy czworobok jaki widzicie na ilustracji głównej naszego dzisiejszego materiału.

Jak widać na załączonej mapie nie znajdziemy samochodów otwieranych telefonem w Finlandii, Grecji, Islandii oraz Portugalii. Pierwszym zaskakującym wnioskiem jest to, że carsharingu nie spotkamy w krajach dość od siebie odległych, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą wiele wspólnego. Na dobrą sprawę łączy je tylko to, że Islandia i Finlandia to kraje na północy gdzie zimy są srogie, a Grecja i Portugalia leżą na południu i są chętnie wybierane przez turystów jako letni kierunek wakacyjny.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że opisywanej „czwórki” nie łączy też to, że carsharingu w wydaniu B2C nigdy tam nie było, bo o ile w Atenach, Rejkiawiku i innych miastach Grecji i Islandii carsharing nigdy dotąd nie zagościł, tak w Helsinkach i Lizbonie w przeszłości mieszkańcy mogli korzystać w „aut na minuty” a co więcej gościły tam wcale nie niszowe usługi, a giganci zarządzani przez największych gigantów motoryzacyjnych, czyli Car2Go (Dailmer) w Helsinkach i Free2Move (Stellantis) w Lizbonie. Ostatecznie jednak obu operatorów w wymienionych miastach już nie ma i nikt nie zdecydował się na zaoferowanie w Finlandii i Portugalii carsharingu ponownie.

Mocno zastanawia szczególnie brak carsharingu w Atenach, czyli mocno zatłoczonej greckiej metropolii, która tonie w korkach, natomiast można upatrywać takiego stanu rzeczy w wysokim poziomie przywiązania do samochodu u Greków, którzy jednak wcale nie są w tym odosobnieni, bo przecież również w Polsce współczynnik motoryzacji społeczeństwa jest wysoki i z roku na rok rośnie. W Finlandii i Islandii działa dobrze komunikacja publiczna co może zniechęcać operatorów do inwestycji w carsharing w tych krajach.

Ważnym argumentem, dlaczego w części krajów, w których carsharing B2C nie odniósł sukcesu, jest fakt działania carsharingu prywatnego, czyli P2P, gdzie prywatne osoby za pomocą specjalnych platform internetowych wynajmują swoje samochody innym prywatnym osobom, gdy akurat prywatne auto stoi i tylko generuje koszty. Szczególnie w Finlandii system P2P jest mocno rozpowszechniony, ale znajdziemy też tego typu inicjatywy w Islandii i Portugalii.

Musimy jeszcze wrócić do tematu Helsinek, bo jak słusznie zwrócił nam uwagę jeden z naszych czytelników (dziękujemy), w stolicy Finlandii znajdziemy jednego, bardzo nietypowego operatora, a konkretnie Beast  Rent, który bazuje na samochodach marki Tesla, które można wynająć prosto z ulicy i to nie tylko w Helsinkach, ale również w kilku miastach Estonii i w norweskim Oslo.

Forma carsharingu P2P jest ważnym czynnikiem, który ma wpływ na niedostępność usług B2C na danym rynku, niemniej każdy z krajów ma swoje uwarunkowania, które ostatecznie wpływają na brak, lub nieudane inicjatywy biznesowe w zakresie carsharingu. Nie ma jednak jak widać wspólnego mianownika dla braku współdzielonej mobilności samochodowej znanej z polskich ulic, gdzie pomimo kilku inicjatyw B2B, nadal najbardziej popularne są samochody korporacyjnych operatorów, otwierane za pomocą aplikacji w telefonie.

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz