Z „sharingiem” stajk nie straszny.

Gdy dana grupa społeczna lub zawodowa przestaje być zadowolona ze swojej sytuacji i kończą się jej pomysły na uzyskanie postawionych sobie celów, jednym ze sposobów pokazania swojej siły, dzięki której sytuacja może ulec zmianie, jest strajk. Może on przybierać łagodne formy w postaci spowolnienia pracy danej grupy, bądź krótkotrwałych przerw w jej wykonywaniu. Jedną z większych grup zawodowych, której członkowie szczególnie upodobali sobie strajk jako formę spełnienia swoich postulatów, są pracownicy transportu zbiorowego. Spowolnienie, bądź zaniechanie pracy wśród kolejarzy, bądź pracowników lotnisk czy linii lotniczych nie jest niczym niecodziennym i nie ma tutaj znaczenia, czy jest to kraj wysoko rozwinięty, czy taki który dopiero z mozołem buduje swoją gospodarkę.

W tej chwili, ze strajkiem pracowników kolei boryka się Francja. Tamtejsi kolejarze sprzeciwiają się reformom, wg których zabrany miałby im być specjalny status, który gwarantuje im zatrudnienie do emerytury, która do tego jest wcześniejsza. Oczywiście taka forma protestu nie spotkała się z pozytywnym odbiorem tej części Francuzów, którzy codziennie korzystali z pociągów pasażerskich, którymi dojeżdżali do pracy. Okazuje się jednak, że jest branża której strajk kolejarzy wychodzi na dobre. Jest nią współdzielona mobilność samochodowa. Zarówno carsharing, jak i ridesharing korzystają z protestów i to na niespotykaną wcześniej skalę.

„Strajki pracowników kolei, mają bardzo duży wpływ na zmianę przyzwyczajeń odnośnie sposobu podróżowania” – powiedział Nicolas Brusson, współzałożyciel znanego również w Polsce serwisu do kojarzenia przejazdów, czyli BlaBlaCar. Jego portal w dniach francuskiego strajku odnotował prawie stuprocentowy wzrost rezerwacji miejsc w oferowanych przejazdach. Oprócz firm zajmujących się współdzielonymi przejazdami, korzyść odnoszą również firmy carsharingowe. Drivy – plaftorma do współdzielenia pojazdów typu peer2peer, deklaruje 30% wzrosty w dniach objętych strajkiem kolejarzy. Również tradycyjne systemy aut na minuty w największych francuskich miastach odnotowują lekkie wzrosty, jednak należy pamiętać, że strajk kolejarzy dotyka w głównej mierze osób odbywających przejazdy międzymiastowe, zatem mieszkańcy podróżujący w ramach jednego miasta są nim dotknięci w mniejszym stopniu.

Powyższe przykłady pokazują, że w sytuacji gdy powszechnie używany środek transportu przestaje działać zgodnie ze swoim dotychczasowym standardem, użytkownicy danego rodzaju mobilności poszukują alternatywnych rozwiązań, również dając szansę współdzielonym przejazdom jak i współdzielonym samochodom. Jak już wspomnieliśmy tradycyjny carsharing miejski nie jest bezpośrednim beneficjentem protestów kolejarzy ze względu na międzymiastowy model działania kolei, niemniej jednak możemy sobie wyobrazić jak operatorzy miejskich usług carsharingowych zacierają ręce na myśl o strajkach pracowników zbiorowej komunikacji miejskiej, bo z pewnością carsharing byłby logiczną i chętnie wybieraną w takich sytuacjach alternatywą.

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz

Zamknij menu