I znów Kamaz.
Tym razem elektryk i „na minuty”.

Gdyby ktoś powiedział nam jeszcze w listopadzie, że już w grudniu pojawi się na naszych łamach marka rosyjskich samochodów ciężarowych – Kamaz to pewnie byśmy w to powątpiewali. Ale gdyby ktoś zasugerował, że będą na jej temat aż dwa materiały, to na pewno nie dalibyśmy wiary.  Rzeczywistość lubi jednak zaskakiwać, podobnie jak zaskoczył Kamaz prezentując samochód elektryczny, który w dodatku nie jest autem ciężarowym.

Kama-1 bo tak nazwa się „elektryk” z Tatarstanu to 3-drzwiowy, 4-osobowy crossover, napędzany silnikiem o mocy 80 kW i baterii o pojemności 33 kWh, która po pełnym naładowaniu zapewnia zasięg do 250 kilometrów. Samochód wygląda nowocześnie i nie brakuje w nim nietypowych rozwiązań, z których najciekawszym jest ekran systemu multimedialnego wbudowany w kierownicy.

Prototyp Kamy-1 przeszedł już niezbędne testy i homologacje, dzięki czemu jest gotowy do seryjnej produkcji, która ma się rozpocząć w 2021 roku. Kamaz podał do publicznej wiadomości planowaną cenę samochodu, która zaczynać się ma od 50 tysięcy złotych. To zdecydowanie dobra wiadomość dla potencjalnych klientów, ponieważ za tak niewielkie pieniądze w Polsce ciężko znaleźć nawet elektryczne mikro-samochody, a tutaj mówimy o samochodzie pełnowymiarowym, bardzo zbliżonym wielkością do 4-osobowego Smarta – ForFour. Złą wiadomością jest jednak to, że pewnie próźno będzie oczekwać na Kamaza w podobnej cenie oferowanego w Polsce. Po pierwsze ze względu na cło dla samochodów z poza Unii a ponadto nie wiadomo czy samochód otrzyma homologację na rynki Unii Europejskiej.

Warto jeszcze zauważyć, że producenci „rosyjskiego Smarta” dostrzegają carsharing jako jeden z głównych rynków zbytu dla swojego elektrycznego samochodu, tym bardziej, że nadwozie samochodu zbudowane jest z łatwo wymienialnych komponentów, dzięki czemu szczególnie usługi carsharingu będą w stanie szybko wymieniać porysowane bądź powgniatane elekementy karoserii samochodów współdzielonych na nowe, co jest plagą w rosyjskich usługach, a co dotyka również polskich operatorów „aut na minuty”.

 

Udostępnij przez :

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz