Z miasta do miasta autem na minuty?

Obserwując komentarze i opinie klientów na temat rodzimych usług carsharingu, nie da się pominąć częstych pytań o możliwość zwrotów samochodów w innych lokalizacjach. Praktycznie każdy dostawca takiej usługi w Polsce, który oferuje swoje usługi w przynajmniej dwóch miastach, z takimi pytaniami się spotyka każdego dnia. Usługi typu „one-way” na ten moment w naszym kraju nie oferuje nikt, chociaż zarówno 4Mobility, EasyShare jak Traficar nie wykluczają wprowadzenia takich możliwości w najbliższej przyszłości. Na mniejszą skalę można już teraz zauważyć takie inicjatywy. 4Mobility zezwala na zwroty samochodów w „wyspach” umieszczonych w podwarszawskich miejscowościach typu Piaseczno czy Ząbki, Panek CarSharing również oferuje możliwość zwrotu samochodów swojej sieci wynajętych w stolicy, choćby w oddalonym o 40 km od Warszawy Grodzisku Mazowieckim. Takie działania nie są również wyłącznie warszawską specjalnością, ponieważ choćby wspominany już EasyShare pozwala na pozostawianie samochodów w Swarzędzu czy Przeźmierowie, które rozpoczęły swój przejazd w Poznaniu. To jednak tylko namiastki i prawdziwym przełomem byłaby możliwość zwrotu aut w innych, bardziej oddalonych lokalizacjach bez dodatkowych kosztów, co jest coraz częściej oferowane przez tradycyjne wypożyczalnie na doby. W Stanach Zjednoczonych takie wynajmy już od dawna oferował Sixt, pozwalając na przejazdy pomiędzy miastami stanu Kalifornia i kilku innych. W Polsce natomiast, jako pierwsza taką usługę na szeroką skalę wprowadziła sieć wynajmu Panek, oferując bez dodatkowych kosztów zwrot aut tradycyjnego wynajmu pomiędzy kilkudziesięcioma oddziałami w całej Polsce, oraz wynajmy transgraniczne pomiędzy Polską i Litwą. Pozostaje jeszcze usługa BlaBlaCar, która przypadła do gustu, szczególnie młodszym pokoleniom Polaków i stanowi obecnie, zwłaszcza w środowiskach studenckich alternatywny środek transportu dla pociągów czy autobusów.

Warto się jednak zastanowić, czy takie przejazdy w ramach carsharingu mają faktycznie sens. W tym celu sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja za granicą. Nie trzeba wcale szukać daleko, ponieważ w sąsiedniej Litwie, największy tamtejszy carsharing – CityBee już od dawna oferuje takie przejazdy. Przejazdy między Wilnem a Kownem czy Kłajpedą są już od dawna chętnie wykorzystywane przez Litwinów, którzy często traktują je jako pełnoprawny środek transportu międzymiastowego na równi z autobusami czy pociągami. Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na fakt, że na terenie Litwy BlaBlaCar na ten moment nie oferuje swojej usługi, co nie pozostaje bez znaczenia. Litwa to jednak nie jedyny nasz „sąsiad” gdzie można wykonać taki przejazd. Czeski carsharing stacjonarny Ajo, co prawda nie oferuje przejazdów „one-way” na stałe, natomiast umożliwia przejazdy pomiędzy Brnem a Pragą tym klientom którzy zgłoszą do Ajo takie zapotrzebowanie i trafią akurat na planowaną re-lokację auta w ramach tej sieci. Pomysł czeskiego usługodawcy pokazuje, że mając kilka oddziałów w różnych miastach, można nawet chwilowo i incydentalnie oferować przejazdy pomiędzy nimi, celem ograniczenia kosztów własnych. Spoglądając nieco dalej, warto przyjrzeć się jednemu z największych globalnych carsharingów, czyli firmie ZipCar, która w Londynie uruchomiła w zeszłym roku usługę Flex, dzięki której udało się skomunikować niemal cały rozległy obszar jednej z największych aglomeracji na świecie, pozwalając na swobodne przejazdy pomiędzy londyńskimi dzielnicami. Co prawda ciężko określać projekt Flex jako usługę międzymiastową w pełni tego słowa znaczeniu, natomiast z perspektywy Londyńczyków, jest to właśnie usługa „one-way”. Również poza Europą można znaleźć kilka ciekawych przykładów w różnych konfiguracjach, jak choćby ZoomCar w Indiach, który proponuje przejazdy pomiędzy największymi miastami, drugiego najludniejszego kraju świata.

Rozwiązań oferowanych na założeniu „one-way” jak widać można znaleźć całkiem sporo i to w dowolnych konfiguracjach. Pytanie zatem kiedy pierwszy usługodawca w Polsce takie rozwiązanie wprowadzi. Technicznych ograniczeń w tym zakresie nie ma żadnych, bo gdyby były, przewożenie aut między wyspami w Swarzędzu czy Piasecznie również byłoby niemożliwe. Czy zatem usługodawcy boją się przewagi popularności jednego kierunku nad innym, co doprowadzi do większych kosztów związanych z re-lokowaniem aut do miejsc gdzie powstają braki? Być może tak właśnie jest, jednak mimo to, mamy nieodparte wrażenie, że już wkrótce pierwsze przejazdy między oddziałami rodzimych usługodawców staną się faktem.

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz

Zamknij menu