VW już testuje w Berlinie. Start WE SHARE w ciągu tygodni.

Obserwując sytuację z niemieckiego rynku carsharingu, na którym prym wiodą (niedawno zjednoczeni) usługodawcy powiązani z motoryzacyjnymi gigantami BMW (DriveNow) i Mercedesem (Car2Go) można odnieść wrażenie, że czegoś ewidentnie brakuje. Brakuje trzeciego niemieckiego koncernu – VW, który niestety nie może się pochwalić takim wpływem na rynek współdzielonej mobilności jak wspomnieni wcześniej rywale. Nie znaczy to jednak, że VW nie jest zainteresowany tego rodzaju mobilnością, czego dowodem jest inwestycja w największego holenderskiego operatora – GreenWheels, co miało miejsce w roku 2013.

Nie jest jednak tajemnicą, że holendersko-niemiecki projekt nie spełnił oczekiwań koncernu z Wolfsburga, w efekcie czego VW zdecydował się na budowę absolutnie nowej usługi o nazwie We Share, która operać się będzie wyłącznie na samochodach elektrycznych. O tym jak ambitny jest to projekt, niech świadczą dwa fakty. Pierwszy, że VW zdecydował o wprowadzić swoją usługę w pierwszej kolejności do Berlina, czyli po Moskwie, najbardziej zagęszczonego autami na minuty miasta na świecie. Drugi natomiast to niebagatelna, planowana na niemiecką stolicę liczba samochodów, bowiem We Share do końca roku ma mieć w Berlinie aż 2000 samochodów (1 500 e-Golfów & 500 e-Upów). A i to nie koniec, bowiem od przyszłego roku flota ma być uzupełniona również o model ID.3 który będzie przedstawicielem zupełnie nowej gamy samochodów elektrycznych tego koncernu, która projektowana była od początku z myślą o elektromobilności. Istotne jest to tym bardziej, że często pojawiały się głosy, że e-Golf i e-Up są konwersją spalinowych samochodów na wersje elektryczne, a nie pełnoprawnym „elektrykiem” projektowanym i budowanym od początku z myślą o jeździe bezemisyjnej, jak to było w przypadku choćby najpopularniejszej w Europie dwójki, czyli Nissana Leafa czy Renault Zoe.

O powyższych planach mówiło się w branży motoryzacyjnej już w zeszłym roku. Również pisalśmy o planach VW na łamach naszego portalu) natomiast czas zweryfikować czy poza planami pojawiły się jakieś konkrety. Otóż tak. Na ulicach Berlina pojawiło się już około 300 e-Golfów do użytku specjalnie wybranych do projektu testerów. Samochody nie są w żaden sposób oznakowane i byłyby całkowicie anonimowe gdyby nie jeden szczegół, mianowicie wyróżnik tablic rejestracyjnych WE_S z końcowym symbolem „E” zarezerwowanym w Niemczech dla samochodów elektrycznych oraz hybryd „plug-in”. Volkswagen posłużył się w tym przypadku pewnym trikiem, rejestrując samochody do usługi w Weimarze, dla którego zarezerwowany jest wyróżnik „WE”.

Wg deklaracji operatora, oficjalny debiut usługi We Share nastąpi w Berlinie w drugim kwartale bieżącego roku. 2 tysiące aut to imponująca liczba, jednak VW chcąc walczyć ze swoimi odwiecznymi niemieckimi rywalami musi tą flotę w krótkim czasie znacznie powiększyć i „zaatakować” inne europejskie i światowe metropolie, szczególnie gdy zarówno BMW jak i Daimler (Mercedes) połączyli siły i wspólnie posiadają w swoich usługach obecnie niemalże 22 tys. aut na minuty na całym świecie, czyli aż 11 razy więcej niż deklarowana w Berlinie flota Volkswagena. Z drugiej jednak strony kto inny mógłby realnie zagrozić temu sojuszowi, jeśli nie największy niemiecki koncern motoryzacyjny – VW?

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz

Zamknij menu