Multiflota.
Przyszłość carsharingu… czy ślepa ulica?

Podstawowym zadaniem carsharingu jest tworzenie alternatwy dla prywatnego samochodu który nie dość, że stoi nieużywany zazwyczaj przez więcej niż 90% swojego „życia” to dodatkowo tzw. TCO (Total cost of ownership) czyli łączny koszt posiadania samochodu stale rośnie. Polska nie jest wszak w tym przypadku wyjątkiem a dodatkowo wraz z bogaceniem się naszego społeczeństwa nie jest już niczym dziwnym widok dwóch, czy nawet trzech samochodów w jednym gospodarstwie domowym. Czy jednak tędy droga? Czy szczególnie mieszkając w granicach dużego miasta taka ilość samochodów prywatnych jest potrzebna? Poza wspomnianym TCO jest jeszcze jedna istotna acz nieoczywista wada posiadania samochodu lub samochodów w przeciwieństwie do których, używanie carsharingu jest znacznie lepszą opcją. Konkretnie chodzi tutaj o różnorodność i multiflotę którą oferować zaczyna coraz większa ilość usługodawców carsharingu na świecie ale również i w Polsce.

Niezależnie ilu samochodów nie będziemy posiadać na własność, zawsze dojdzie do sytuacji w której przydałby się rodzaj samochodu jakiego akurat nie posiadamy. Najbardziej trywialny przypadek to gabaryt, bo znane są powszechnie przypadki gdzie np. osoba żyjąca w pojedynkę w dużym mieście kupuje zamiast małego samochodu miejskiego, dużego SUVa ponieważ sporadycznie potrzebuje auta o większych rozmiarach. Patrząc z polskiej perspektywy, pomiędzy latami 70-tymi ubiegłego wieku kiedy to mobilność oparta na samochodach osobowych w szerszej skali zaczęła wchodzić „pod strzechy” a czasami obecnymi nastąpił przeskok totalny. W tej chwili dostępność samochodów najróżniejszych marek i segmentów jest czymś naturalnym a i sama różnorodność rodzajów aut przyprawia o zawrót głowy: samochody miejskie, sedany, limuzyny, crossovery, coupe, VANy, SUVy, kabriolety, pickupy itp. Również w zakresie napędów mamy pełny wybór, pomiędzy: benzyną, dieslem, elektrykami, hybrydami i innymi. Na pewno wielu osobom marzy się sytuacja gdy w garażu stoi kilka samochodów w przykładowej konfiguracji: mały elektryk do miasta, SUV do odwożenia dzieci i kabriolet na weekend. Jednak zakup i utrzymanie takiej mini-floty jest niestety poza zasięgiem portfela większości Polaków. Nawet jeśli jednak społeczeństwo mogłoby sobie pozwolić na posiadanie takich flot to czy miałoby to jakikolwiek sens? Zdecydowanie niewielki, tym bardziej, że kierunek trendów rozwoju usług aut na minuty zdaje się iść zdecydowanie ku multi-flotowości.

Obserwując rozwijającą się różnorodność flot samochodów współdzielonych wśród wielu usługodawców zarówno z Polski jak i ze świata można pokusić się o ciekawą analogię do wspomnianej już mobilności samochodowej lat 70-tych ubiegłego wieku. Wtedy to Fiat 126p, zwany potocznie Maluchem pozwolił Polakom w szerszej skali poczuć smak wolności i iluzji, że mogą w każdej chwili pojechać wszędzie gdzie tylko chcą. Wraz z biegiem czasu, rozwoju technologii i wraz ze wzrostem potrzeb i wymagań społeczeństwa (nawet pogrążonego w komunizmie) rynek oferował mu coraz większą różnorodność w postaci choćby Fiata 125p, Poloneza („Duży Fiat” był produkowany długo przed „Maluchem” jednak dostępność tego modelu dla zwyczajnego obywatela była znacznie ograniczona) samochodów importowanych z innych „demoludów” czy także aut importowanych z zachodniej Europy, których na polskich ulicach zaczynało być coraz więcej. Podobnie rzecz ma się z usługami carsharingu gdzie ich początki w wielu przypadkach stały pod znakiem jednego modelu samochodu który miał służyć do nauki współdzielenia w miejscach gdzie dana usługa wystartowała z ofertą. Nie należy również zapominać, że carsharing pierwotnie był przewidziany jako usługa wyłącznie miejska, natomiast z czasem znacznie się ta idea rozwinęła, bo przecież decydując się na rezygnację z prywatnego samochodu, rezygnujemy z całości jego funkcjonalności, nie tylko tych miejskich, a chociażby fakt sukcesu sprzedażowego obszernych SUVów wskazuje, że konsument nie upatruje w samochodzie jedynie funkcji przemieszczania się po zatłoczonym centrum miasta. Za przykład rozwoju tej idei może posłużyć choćby obecnie globalne już Car2Go które początkowo oferowało wyłącznie dwuosobowe, spalinowe Smarty by w tej chwili wspomnianego Smarta udostępniać w wersjach zarówno 2- jak i 4-osobowych a także z silnikami zarówno spalinowymi i elektrycznymi. Do Smartów z czasem dołączono również kilka modeli Mercedesa. a po fuzji z innym niemieckim gigantem – DriveNow, można również w jednym systemie wynajmować kilka modeli MINI oraz BMW. U innego naszego sąsiada – na Litwie, w przywoływanym często na naszych łamach – CityBee rozpoczęto od oferowania wyłącznie Fiatów 500, by z czasem doprowadzić do istnej eksplozji modeli i segmentów. W tej chwili u tego litewskiego operatora możemy wybrać pomiędzy kilkunastoma różnymi modelami zaczynając od wspomnianego już Fiata 500 (w wersjach standard, cabrio oraz powiększonej – X) poprzez m.in Yarisy, Golfy, Focusy po dostawcze VW a kończąc na modelach dla klientów bardziej wymagających jak choćby BMW X1 czy Alfa Romero Stelvio. Podobną drogą zdaje się iść również polski operator – Panek CarSharing który do swojego flagowego modelu – hybrydowej Toyoty Yaris z czasem zaczął dodawać coraz to nowe modele zarówno w szerszej skali (elektryczny Smart, Corolla, czy udostępniony w zeszłym tygodniu C-HR) jak i w mniejszej – Mercedes GLA czy „poczet klasyków polskich”.

Myli się jednak ten kto uważa, że multiflota w polskim carsharingu to nowość, bowiem jest ona na naszym rodzimym rynku dostępna niemal od początku a to za sprawą najstarszego polskiego carsharingu w szerszej skali – czyli 4Mobility które już na początku swojej działalności postawiło na różnorodność oferując swoim klientom MINI One a takżę BMW w dwóch modelach: seria 1 oraz seria 3. Z czasem do produktów bawarskiego koncernu dołączyły modele Audi a także Hynudai i30. 4Mobility również zaoferował w swojej usłudze różnorodność samochodów elektrycznych w postaci BMW i3 a także od niedawna Nissanów Leafów drugiej edycji.

Podobne przykłady można mnożyć bez końca zarówno na polskim rynku: eCar od Taurona (np. VW eGolf czy Renault Zoe) u sąsiadów: litewski elektryczny carsharing Spark (kilka różnych modeli samochodów elektrycznych jak np: VW eUp czy Nissan Leaf), czeski Car4Way (różne modele Skody) ale także za oceanem, gdzie największy tamtejszy usługodawca ZipCar w różnych lokalizacjach oferuje kilkadziesiąt różnych modeli i marek.

Z drugiej strony świat carsharingu nie jest jednak wolny od dużych usług, skupionych na jednym modelu, czego przykładem jest największy na świecie carsharing hybrydowy – kanadyjski EVO, który w Vancouver udostępnia 1500 sztuk niskoemisyjnej Toyoty Prius które różnią się co najwyżej kolorem. Inny usługodawca który nie stawia na różnorodność (przynajmniej póki co) to „volkswagenowski” We Share który oferuje w swojej usłudze póki co oferuje jedyne elektryczne Golfy. Również w Polsce znajdziemy choćby EasyShare które całą swoją flotę w dwóch miastach opiera na hybrydowej Toyocie Yaris.

Wobec powyższego, nie jest ławo jednoznacznie odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Niemniej jednak wspomniany chwilę temu We Share mimo obecnej „mono-floty” już zapowiada dodanie innych modeli zero-emisyjnych VW. Co do planów innych opartych na jednym modelu carsharingów brak potwierdzonych doniesień, ale nawet mimo przykładów operatorów skupiających swoją ofertę wokół jednego modelu samochodu, wierzymy, że trzeba traktować ich jedynie jako wyjątek potwierdzający regułę i właśnie w kierunku różnorodności będą się rozwijać usługi carsharingu bo przecież każdy człowiek jest inny a i sam jeden klient w zależności od dnia i potrzeby wymagać będzie innego rodzaju usługi dlatego też przed multi-flotą jak i multi-modalnością w usługach współdzielenia środków transportu po prostu nie ma ucieczki.

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz

Zamknij menu