„Cargo-carsharing” rośnie w siłę.
Wkrótce również dzięki InnogyGO!

Dynamiczny rozwój carsharingu w Polsce jest truizmem i wiele razy na naszych łamach to udowadnialiśmy. Wartym zauważenia jest jednak fakt, że przy okazji, nieco w tle rośnie w siłę carsharing samochodów dostawczych zwany różnorako. VanSharing, Cargocarsharing, BIG Carsharing czy Carsharing XL. Mniejsza o nazwę, natomiast przyglądając się dostawczym samochodom na minuty można zauważyć, że różnorodność współdzielonych bagażówek dorównuje szerokiemu wachlarzowi wyboru w carsharingu osobowym, o którym pisaliśmy obszernie w naszym poniedziałkowym materiale.

Podwaliny dla „dostawczaków” na minuty w Polsce stworzył Traficar udostępniając w wyznaczonych strefach przy marketach budowlanych minivany typu Renault Kangoo. Co ciekawe tzw. Traficargo sięgało znacznie szerzej niż standardowa usługa, bowiem samochody dostawcze tego operatora można było wypożyczyć również w takich lokalizajach jak Bydgoszcz Lublin czy Łódź do których osobowe Traficary nigdy nie dotarły. Prawdziwym liderem w wynajmie bagażówek stał się jednak nie Traficar a CityBee, które w krótkim czasie opanowało 10 lokalizacji (po kilku miesiącach 10-ta strefa w Szczecinie została zamknięta) i udostępniło tam duże samochody typu Fiat Ducato i VW Crafter. W niektórych lokalizacjach (np. Białystok) dostawcze samochody CityBee to jedyne współdzielone auta w ogóle, bowiem poza użytkowymi autami tego operatora nie działa inny osobowy ani dostawczy carsharing. Duże samochody CityBee to zatem samochody do zdecydowanie cięższych zadań, niż Kangoo Traficara. Dodatkowym atutem polskiej usługi litewskiego operatora był fakt, że jego samochodami można było migrować pomiędzy strefami, czego nikt wcześniej w Polsce nie oferował. Zanim przejdziemy jednak do najnowszych kart historii cargo-carsharingu warto wspomnieć też o dostawczej inicjatywie wrocławskiej Vozilli która w ramach swojej usługi udostępniła jako pierwsza w Polsce elektryczne bagażówki – Nissan eNV200.  Najświeższym graczem gałęzi najcięższych pojazdów współdzielonych jest dla odmiany najstarszy polski carsharing – 4Mobility który postanowił dać swoim klientom największy wybór oferując aż 3 różne gabaryty samochodów użytkowych (VW Caddy, VW Transporter i VW Crafter).

Mimo, że stan obecnej, różnorodnej floty carsharingu cargo sięga już 200 sztuk samochodów, nie znaczy to, że branża się zatrzyma, bowiem na horyzoncie pojawia się piąty gracz, który chce poszukać miejsca na nowym rynku również dla siebie. Operatorem tym jest InnogyGo! znane z największej na świecie floty współdzielonych elektrycznych BMW i3. Polski oddział tego operatora energetycznego postanowił wprowadzić do swojej usługi w Warszawie samochody dostawcze, podobnie jak w przypadku 4Mobility w aż 3 różnych rozmiarach. Pamiętając jednak, że InnogyGO! to usługodawca elektrycznych aut na minuty, pojawić się musi pytanie czy bagażówki tego operatora będą również elektryczne? Otóż tak. Z nieoficjalnych informacji do jakich dotarliśmy wynika, że w usłudze zagości: Renault Kangoo ZTE (którego kilka egzemplarzy udostępnił już jakiś czas temu również Traficar), Nissan eNV200 (z którego można również skorzystać we Wrocławiu dzięki Voziili) oraz całkowita nowość na polskim rynku, czyli MAN eTGE. Od razu uspokajamy, że MAN mimo, że będzie największym samochodem użytkowym Innogy, to jednak poruszanie się nim będzie możliwe na zasadzie zwykłych uprawnień kategorii B, bowiem samochód ten jest klonem VW e-Craftera którego spalinowe wersje oferuje w Polsce również 4Mobility i CityBee.

Nie jest znany póki co cennik wynajmu elektrycznych bagażówek, podobnie jak ich łączna ilość i data startu, jednak co do momentu wjazdu dostawczego InnogyGO! na ulice to można zakładać, że stanie się to po 25-tym października, bo taką datę obowiązywania nowego regulaminu (zawierającego informacje o samochodach dostawczych) zawarto w mailingu przesłanym do swoich klientów przez tego operatora kilka dni temu.

Jak wynika z powyższego, współdzielone bagażówki mają nawet większy zasięg terytorialny niż osobowe odpowiedniki, przynajmniej pod względem ilości lokalizacji miejskich. Dodatkowo można dostrzec tam równie dużą różnorodność jak w przypadku samochodów miejskich. Nic też nie wskazuje, aby ten trend miał się zmniejszać, tym bardziej, że cargo-carsharing wydaje się usługą jakiej naprawdę jeszcze kilka lat temu brakowało. Sukces zwyczajnego carsharingu jest dyskusyjny i potrzeba korzystania z niego została niejako wykreowana w momencie wyjechania aut na minuty na ulice. Co do samochodów dostawczych jest jednak nieco inaczej, bowiem ciężko wyobrazić sobie zakup dużej bagażówki na własność gdy potrzebujemy z niej skorzystać, góra kilka razy do roku. Wynajem tradycyjny wiąże się jednak z wypożyczeniem zazwyczaj na minimum dobę, wpłaceniem kaucji i umawianiem na odbiór auta na konkretną godzinę i miejsce. Można też zamówić usługę bagażowego taxi, od którego jednak nie należy oczekiwać atrakcyjniejszej ceny bo musimy opłacić kierowcę. Z tych właśnie powodów „dostawczaki” na minuty są idealnym dowodem na naszą tezę, że carsharing z czasem może „pożreć” tradycyjny wynajem w takiej formie do jakiej zdążyliśmy się przez ostatnie kilkanaście lat przyzwyczaić.

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz

Zamknij menu