Dacia Spring – klucz do naprawy e-carsharingu w Polsce?

Nie milkną echa wtorkowej oficjalnej decyzji ostatniego już w pełni elektrycznego carsharingu w Polsce – InnogyGO! W parze z tym doniesieniem nie stygną dyskusje odnośnie deklaracji Traficara, który został oficjalnie “namaszczony” przez Innogy do przejęcia statusu lidera współdzielonej elektromobilności w naszym kraju. Traficar w związku z decyzją Innogy, zadeklarował wprowadzenie na warszawskie ulice 200 samochodów elektrycznych, nie potwierdzając jednak oficjalnie jakie samochody wypełnią lukę po BMW i3, które do połowy marca znikną z rynku. Pewnie jest natomiast to, że Traficar nie przejmie do swojej usługi wspomnianych BMW po InnogyGO!, co jest często błędnie powielane przez wielu obserwatorów rynku.

Jeśli nie BMW i3 to co?

Zatem, jeśli Traficar nie przejmie “i-trójek” to czego możemy oczekiwać wkrótce na stołecznych ulicach w fioletowych barwach? Doświadczenia Traficara z elektromobilnością sięgają sierpnia 2018 gdy pilotażowo wypuszczono kilka Renault Zoe pierwszej generacji. Następnym etapem było przetestowanie mikromobilności na bazie chińskich samochodzików marki Zhidou. Sympatyczne autka nie zawojowały rynku i po niedługim czasie zniknęły z oferty operatora. Od kilku miesięcy Traficar ponownie udostępnia swoim klientom elektryczne Renault, przy czym w tej chwili jest to najnowsza, druga edycja modelu Zoe, który przypadł do gustu klientom. Postawienie na elektryczne Renaulty nie dziwi, zważywszy na fakt, że flagowcem Traficara jest Clio udostępnione w ilości ponad 1000 egzemplarzy. Współpraca z francuskim producentem widoczna jest również w większych samochodach Traficara, czyli kompaktowych Megane Kombi, ale przede wszystkim w grupie dostawczej – TrafiCargo gdzie znajdziemy Renaulty Kangoo i Mastery. Zważywszy długofalową współpracę obu firm można spodziewać się wkrótce w Warszawie większej ilości Renault Zoe. Czy jednak taki projekt ma szanse na sukces w obecnej sytuacji, gdy na elektrycznym carsharingu z wielu powodów póki co nie da się zarobić? Zoe drugiej generacji jest świetnym samochodem, natomiast nie jest autem najtańszym. Oczywiście, jest to samochód zdecydowanie tańszy od BMW i3 na którym poległo Innogy, natomiast różnica w cenie obu modeli może nie wystarczyć (ok 175 tys zł – BMW i3 vs ok 130 tys zł – Renault Zoe).

To może Dacia Spring?

Zoe dla sukcesu elektrycznego carsharingu w Polsce nadal jest zbyt drogie, natomiast coraz większymi krokami zbliża się do Polski samochód, który jest uznawany przez branżę elektromobilności za kamień milowy rozwoju rynku EV w Europie. Rewolucję ma powodować głównie ceną. Chodzi o pierwszą w historii elektryczną Dacię – model Spring. Rumuńska marka od dawna należy do koncernu Renault. Samochód ma kosztować wg deklaracji producenta między 15 a 17 tysięcy euro, co jest ceną absolutnie bezkonkurencyjną. Dla porównania, najtańszy na polskim rynku samochodów elektrycznych model to Smart ForTwo EQ, którego cena to niecałe 100 tysięcy złotych, zatem jeśli faktycznie na naszym rodzimym rynku Grupa Renault zaproponuje cenę poniżej 70 tysięcy złotych za pełnowymiarowy samochód mogący pomieścić 5 osób, to faktycznie może być to rewolucja dla usług carsharingu. Potwierdzeniem tej tezy jest choćby fakt, że powiązany z koncernem Renault – carsharing ZITY zapowiedział wprowadzenie do swojej usługi w Madrycie i Paryżu wprowadzenie kilkuset “rumuńskich elektryków”, które mają być tańszym urozmaiceniem dla floty złożonej póki co z ponad tysiąca Renault Zoe. Kolejnym przykładem jest zamówienie aż 3000 egzemplarzy Springa, przez sieć handlową LeClerc, która we Francji oferuje w swoich marketach również krótkoterminowy wynajem samochodów, gdzie właśnie nowa Dacia ma być flagowy modelem. Ciekawostką jest również fakt, że jedna z wersji wyposażeniowych Springa powstała specjalnie dla usług współdzielonej mobilności, a wyróżnia się np wbudowanymi urządzeniami telematycznymi oraz materiałami wykończenia wnętrza odpornymi na zabrudzenie.

Dacia Spring nie jest nową konstrukcją, ponieważ jest to samochód bazujący na budżetowym modelu Renault Kwid, który produkowany był z myślą o rynkach rozwijających się i nie był w ogóle brany pod uwagę dla Europy. Kwid jest modelem spalinowym, natomiast w linii prostej Spring jest odświeżoną wersją modelu Renault K-ZE, który oferowany jest od 2019 roku w Chinach i faktycznie jest elektryczną wersją wspomnianego Kwida. Dacia Spring jest samochodem małym, zdecydowanie mniejszym od wspomnianego już Zoe. Wymiary (3,7 m długości, 1,5 wysokości i 1,8 m szerokości filigranowego “elektryka”) plasują go między Renault Twingo/Smart ForFour a Dacią Sandero. W kwestii osiągów również nie należy oczekiwać “fajerwerków” ponieważ Spring wyposażony jest w silnik elektryczny o mocy zaledwie 45 KM (125 Nm) który umożliwia rozpędzenie samochodu do maksymalnej prędkości 120 km/h. Zasięg samochodu na w pełni naładowanej baterii o pojemności 27 kWh to oficjalnie nieco powyżej 200 km. Do miejskiej jazdy wystarczy, bo nie należy zapominać, że najmłodsza Dacia została stworzona z myślą o jeździe miejskiej, czego potwierdzeniem są niewielkie osiągi. Warto jeszcze wspomnieć o wyposażeniu i komforcie jazdy. O ile nowy Renault Zoe zasługuje w tej kwestii na zestaw komplementów, to w przypadku Springa będzie zdecydowanie gorzej, natomiast nie należy zapominać, że są to dwa różne samochody o zupełnie innej cenie i dla innej grupie docelowej. Nowoczesna motoryzacja przyzwyczaiła do tego, że te same modele w dwóch skrajnych wersjach wyposażeniowych to zupełnie różne pojazdy i podobnie jest również w przypadku Springa. W wersji podstawowej zabraknie kamery cofania, czujników parkowania, multimedialnego systemu MediaNav, systemów AppleCarPlay czy AndroidAuto a nawet manualnej klimatyzacji. Cała wymieniona lista będzie jednak dostępna za dopłatą. Różnice w obu wersjach widoczne są na zdjęciach obok.

Nowe rozdanie “po rumuńsku”.

Pierwsza elektryczna Dacia technologicznie na pewno nie jest modelem przełomowym. Nie zadowoli również najbardziej wybrednych klientów. Nie taka jest jednak jej rola, natomiast z perspektywy carsharingu, który docelowo i tak będzie elektryczny, ale żeby móc się rozwijać, musi przede wszystkim na siebie zarabiać, Dacia Spring wydaje się idealna. Nie da się porównać tego modelu z BMW i3, bo jedyne wspólne mianowniki obu samochodów, to 4 koła i elektryczny napęd. Z drugiej strony Spring nie jest mikrosamochodem, które nigdy nie przekonały do siebie polskiego klienta, ani w wersji spalinowej, elektrycznej ani w usługach carsharingu. Na samochody pokroju wspomnianego BMW nadal polskiego klienta nie stać. Aby InnogyGO! mogło na tym projekcie zarabiać, ceny wynajmu musiałyby być przynajmniej 2x wyższe, ale kto byłby gotowy tyle zapłacić? Symptomatyczne jest dla tego modelu to, że pomimo całkiem dobrej sprzedaży, to i3 nigdy nie było samochodem popularnym w usługach współdzielenia i jeśli ktoś te samochody oferował, to raczej w symbolicznych ilościach, a wiele usług, które zdecydowały się na ten model, przeszło już do historii. Wracając jednak do tematu polskiego rynku carsharingu, który “pochłonął” już 5 w pełni elektrycznych usług (poza InnogyGO! również: Vozilla, PGE Mobility, eCar od Taurona i GreenGoo) to aby coś w e-carsharingu drgnęło potrzebny jest model który pozwoli klientom na swobodne przemieszczanie się po mieście, w tym po bus-pasach a operatorom na uzyskanie niższych kosztów prowadzonej działalności, gdzie utrzymanie floty pojazdów jest jej głównym kosztem. InnogyGO! wybierając do usługi model BMW i3 deklarowało, że taki był wybór klientów i ten samochód był najchętniej wybieranym i najwyżej ocenianym samochodem w pilotażu, w którym udział brały również: Hyundai Ionic, Renault Zoe i Nissan Leaf (oba pierwszej generacji). Czy przy takim doborze samochodów, wybór klientów może dziwić? Klienci jednak wyświadczyli firmie Innogy “niedzwiedzią przysługę”, dlatego w tej chwili Traficar decydując się na przejęcie schedy po największym polskim zielonym carsharingu nie ma wyboru i musi kierować się rozsądkiem, a logika podpowiada, że takim właśniem głosem rozsądku będzie Dacia Spring. Samochód mały, zapewne dość purytański ale przede wszystkim tani a to jest w tej chwili jedyny klucz do tego aby w pełni elektryczne usługi współdzielenia miały szanse na rozwój przy zachowaniu rozsądnych cen, które polski klient jest w stanie zaakceptować. Wybór Springa do usługi Traficara nie jest póki co oficjalnie potwierdzony, natomiast powyższe argumenty wskazują, że w pojawienie się tego modelu w fioletowych barwach jest więcej niż prawdopodobny.

Udostępnij przez :