Czy Polak marzy o współdzielonej mobilności?

Nowy Rok sprzyja przemyśleniom i postanowieniom. Lubimy w tym czasie zastanowić się czy to co robimy ma sens, snujemy ambitne plany i rozrachunki upływającego roku. Także w branży współdzielonej mobilności przełom 2016 i 2017 roku motywuje to takich rozmyślań, choćby z tego powodu, że ubiegły rok przyniósł tak długo wyczekiwany zryw w temacie usług typu Carsharing w Polsce. Warto w tym momencie zastanowić się czy tak nieśmiało rozwijający się produkt, który dotychczas nie był praktycznie w ogóle znany nad Wisłą, ma jakikolwiek sens. Czy rzeczywiście to nowatorskie, jak na polskie warunki, ma prawo liczyć na sukces w nadchodzących latach, czy może jednak przeleci przez Polskę jak meteoryt, a śmiałkowie którzy zdecydowali się na inwestycję w tą branże w naszym kraju, być może w nadchodzących następnych latach, lub może nawet w obecnym roku, z uczuciem porażki, będą zamykać nierentowne biznesy, bo jednak akurat w Polsce ten produkt się nie przyjmie.

Analizując listę partycypantów warszawskiego przetargu miejskiego na bezobsługową wypożyczalnię samochodów, można zauważyć dużą dozę optymizmu kierowaną wobec polskiego raczkującego jeszcze rynku, przez firmy z różnych zakątków świata, oraz z różnym rodowodem, które są gotowe zainwestować niemałe środki w pobudzenie tego typu mobilności. Skoro są chętni, zarówno pośród wieloletnich globalnych sieci specjalizujących się w Carsharingu, jak np. Car2Go, czy pośród rodzimych firm znanych z tradycyjnego wynajmu samochodów, jak Express, lub Panek, czy choćby pośród lokalnych firm taksówkowych, to jednak można liczyć że eksperci od tak różnych gałęzi mobilności, doszli do wspólnego wniosku że jednak warto. Skoro tak, to dlaczego w ogóle wspominamy o wątpliwościach? Tym bardziej że cały sens istnienia naszego portalu, opiera się na założeniu że Carsharing w Polsce ma sens i podbije serca Polaków. Pierwsze analizy wyników firmy Traficar za premierowe miesiące działania usługi, określane są mianem sukcesu, warszawski pionier 4Mobility, deklaruje stałe powiększanie wolumenu pojazdów i rozszerzanie punktów dostępu do usługi. Coraz to nowe firmy deklarują chęć inwestycji w takie projekty. Wniosek z tego, że jest w Polsce miejsce na tą usługę. Powtórzę więc pytanie: Skąd zatem nasze wątpliwości?

Jak zawsze w tego typu dylematach, z pomocą przychodzi internet. On też jest głównym źródłem wątpliwości. Przeczesując wszystkie, nawet najmniejsze informacje w temacie Carsharingu, pojawiające się w polskich mediach elektronicznych, nie możemy oprzeć się wrażeniu że odbiór społeczny tej usługi jest wśród naszych rodaków odbierany niemal jednoznacznie źle. Każde doniesienie o nowym potencjalnym usługodawcy, czy pogłoska o działaniach włodarzy miejskich w zakresie przetargów na tego typu usługi, czy choćby niewinna wzmianka o działaniach obecnych już dostawców takich usług, pełna jest niewybrednych komentarzy, czy, powoli stającego się już polską specjalnością „hejtu”. Czy aby jednak takie opinie, czy wyroki są słuszne? Oczywiście narzekanie i skupianie się wyłącznie na wadach proponowanych innowacji to stały krajobraz polskiego internetu. Jednak z drugiej strony to Polska jest światowym liderem w dziedzinie testowania najnowszych technologii, gdzie na podstawie tych właśnie polskich testów, wiele globalnych koncernów decyduje czy dane rozwiązanie wypuścić w świat, czy jednak pogrzebać i zamknąć jedynie w fazie obiecującego projektu który jednak nigdy nie trafi do szerszego grona odbiorców? Czy zatem w sytuacji gdzie mamy do czynienia z dwoma, niemalże wykluczającymi się rzeczywistościami, da się wysnuć cenne wnioski na temat faktycznie potencjału Carsharingu w Polsce?

Aby szczegółowo podjąć się analizy tematu, poniżej opublikowaliśmy najbardziej jaskrawe przykłady, negatywnych opinii na temat współdzielonej mobilności w Polsce. Jakiego są to rodzaju opinie. Czy chodzi w nich o błędy systemów, o ceny, może o zakres proponowanej funkcjonalności, czy po prostu o destrukcyjne, nie prowadzące do niczego pozytywnego narzekanie? Zobaczcie sami:

Niestety słabo wypada firma, wynajem jest dostępny tylko dla Polaków i tylko z polskim prawkiem. Mimo ze mam kartę pobytu, pesel i międzynarodowe prawo jazdy odmówiono mi w rejestracji.

Obecnie jestem mega rozczarowany po pierwszej podróży. Samochód pomimo zamknięcia się pokazuje w aplikacji iż samochód jest „nie zamknięty” pomimo kontaktu telefonicznego 1,5h temu od tego czasu nalicza mi opłaty. Za przejechanie 7km już nam naliczone 60zl !!! I co minute dolicza dalej. Skandal

W korkach, tak jak rano do pracy, bardziej opłaca mi sie dojazd Taxi gdzie nie płace za minutę. Za stanie w korkach i na światłach, suma często jest większa niz korporacji typu megataxi.

Bzdura na resorach i kółkach dla naiwnych

Na części pójdą i tyle zostanie.

Swoim autem jade gdzie chce i kiedy chce a na koncu nie musze soe martwic o znalezienie „punktu zwrotu” pojazdu

Kapitalny pomysł mający na celu napychanie prywatnej kiebzy za używanie wspólnej przestrzeni. Idę o zakład, iż niebawem duża część najatrakcyjniejszych miejsc parkingowych zostanie przekazana na wyłączny użytek operatorom tej usługi. Mieszkańcu – płać i płacz.

Kto z tego będzie korzystać ? przecież cena jest z kosmosu… Dajmy na to będę chciał przejechać z początku centrum na drugi koniec, czas ok 10min i mam za to płacić 10zł ? taniej wychodzi komunikacja albo samochód z LPG gdzie za 10zł przejadę jakieś 50km

gimbaza będzie wypożyczać auta żeby jeździć do lasu na pukanko, janusze z grażyną będą w autach żreć chipsy i jarać szlugi, a geniusze zbrodni będą nimi wyrywać bankomaty. Strach będzie potem w tym usiąść, strach tym jeździć… Fajny pomysł ale NIE w CEBULANDII

Masakra 1 zł za min hahaha. Powodzenia życzę.

To przecież bez sensu, lepiej już taryfą.

Ktoś tu się chyba nie zna na podstawach arytmetyki, sądząc że używanie takiego auta opłaca się bardziej niż posiadanie swojego własnego samochodu.

Analizując tylko kilka wybranych naprędce artykułów, można odnieść wrażenie że około 50% wpisów jest mocno negatywnych. Można jednak wziąć na to poprawkę, że normą jest pisanie negatywnej opinii, gdy czegoś nie zna, lub jest się do danego zagadnienia uprzedzonym a gdy opinia jest pozytywna, zachowujemy ją dla siebie. Pytanie jednak czy podobnie może być z Carsharingiem?

Wg naszej opinii tak. Mamy głębokie przekonanie że ta usługa się w Polsce przyjmie, jednak potrzebuje dużo czasu na aklimatyzację. Dlatego szczególnie pionierom tych usług w Polsce, należą się bardzo duże wyrazy podziwu i szacunku, za chęć inwestycji w tej branży na trudnym polskim rynku. Czy jednak ten rynek jest naprawdę tak trudny? Przecież Litwini, którzy w stereotypowej polskiej opinii, są narodem dużo bardziej zacofanym niż Polacy, z usługą Carsharingu są zaznajomieni już od dawna, a na obecną chwilę w Wilnie oddane są do dyspozycji mieszkańców już dwie niezależne usługi, z czego jednak oparta jest wyłącznie na elektrycznych VW e-Up. Idąc dalej, podobne rozwiązania można spotkać również w rosyjskiej Moskwie i Santk Petersburgu. Czy zatem Polskę można określić mianem „carsharingowej” Afryki? Co to to nie, ponieważ w RPA od dłuższego czasu można korzystać z systemu współdzielonej mobilności. W tej chwili nie ma kontynentu na świecie gdzie Carsharing nie byłby znany. Oczywiście należy przyznać że takie usługi szczególnie przyjmują się, i są domeną krajów wysoko rozwiniętych. Jednakże czy Polska do tego grona nie aspiruje? Zaryzykujemy nawet opinię, że w opinii wielu autorów powyższych komentarzy, Polska już dawno w tym gronie jest, bądź nigdy z tego grona się nie wyłączyła. Jak zatem brzmi odpowiedz. Czy Carsharing jest w Polsce skazany na sukces? Naszym zdaniem tak, ale nie spodziewamy się że w pierwszych latach operatorzy usług tego typu zakończą bilans interesu na plusie. To jest z pewnością inwestycja długoterminowa. Niemniej jednak kropla będzie drążyła kamień i najpierw do usługi przekonają się Ci rodacy, dla których nowinki techniczne są naturalną częścią egzystencji, a posiadanie prywatnego samochodu nie jest dla nich wyznacznikiem sukcesu czy statusu społecznego. Ta grupa klientów będzie najbardziej cierpliwa, oraz wyrozumiała wobec udostępnionych usług, bowiem każdy nowy produkt na rynku, a w szczególności tak skomplikowany jak Carsharing, nie będzie wolny od błędów wieku dziecięcego. To ta właśnie grupa klientów będzie pierwszym ambasadorem nowoczesnej mobilności w modelu współdzielonym. Dopiero tej grupy pozytywne opinie na temat usług minutowego wynajmu samochodów, będą prawdziwą siłą napędzającą tryby branży. Dopiero na podstawie opinii i doświadczeń tej grupy docelowej, zmniejszą dystans do takich usług, grupy społeczeństwa bardziej konserwatywne, bo to grupa docelowa będzie najbardziej skłonna aby pozbyć się prywatnych samochodów, na rzecz innych rodzajów dostępnej mobilności. Jednak to nie większy luz na drogach będzie bodźcem, który przekona obecnych malkontentów. Jesteśmy skłonni zaryzykować twierdzenie, że to stale rosnące koszty utrzymania samochodu, będą powoli kruszyć beton idei prywatnego samochodu. Ten fakt w połączeniu z pozytywnymi wrażeniami grupy docelowej, będzie regularnie powiększał rzeszę aktywnych członków społeczności współdzielonej rzeczywistości, dodatkowo stale zasilaną przez wkraczającą w dorosłość grupę młodych ludzi wychowanych na idei współdzielenia, dla której samo posiadanie nie będzie fetyszem. Dodatkowo można spodziewać się że „pomocną dłoń” wyciągną w kierunku tej idei, lokalne samorządy, o czym już nieśmiało informują. Nie jest tajemnicą, że każda, nie tylko polska metropolia, boryka się chronicznym brakiem miejsc parkingowych, a także ze swoistym terrorem samochodowym. Dlatego też, nie bacząc na głosy konserwatywnej części mieszkańców, włodarze miejscy będą zmuszeni do wprowadzenia ograniczeń w ruchu samochodowym w centrach miast. Globalne wyniki mówią otwarcie że jeden samochód udostępniony w trybie współdzielonym, zastępuje minimum 10 samochodów prywatnych, których praktyczne użycie w skali roku, nigdy nie przekracza 10%. Przez cały pozostały czas, samochód po prostu stoi, zabierając miejską przestrzeń. Dlatego też, co obecnie może wydać się kontrowersyjne, z czasem dojdą do głosu odważniejsi sternicy miejscy którzy nie bacząc na niepokoje społeczne, podejmą jedyną słuszną decyzję o zamknięciu centrów miast dla ruchu prywatnego. Z pełnym przekonaniem możemy stwierdzić, ze takie rozwiązanie jest zdecydowanie bardziej sprawiedliwe, niż te tak popularne w wielu zakątkach świata zakazy wjazdów do centrów miast, dla samochodów o wyższej emisji spalin niż te dostępne tylko w najnowszych i najdroższych samochodach, co byłoby w przypadku wprowadzenia takiej opcji w Polsce, jawną dyskryminacją osób o niższych dochodach. Wprowadzenie sprawiedliwej zasady mówiącej o wjeździe do centrów, tylko dla samochodów współdzielonych, jest w naszej optyce o tyle komplementarne, gdyż nie dość że nie będzie dyskryminować biedniejszych, a z drugiej strony znajdzie pozytywne odniesienie do postulatów pro-ekologicznej części społeczeństwa, gdyż Carsharing, szczególnie w rozumieniu biznesowym, oparty jest zawsze o samochody fabrycznie nowe, a więc spełniające najsurowsze normy emisji spalin, a i coraz większa ilość usługodawców decyduje się udostępniać w ramach swoich usług samochody elektryczne czy hybrydowe.

Reasumując, uważamy że Carsharing jest Polakom potrzebny. Jest potrzebny mimo że jeszcze nie wszyscy mają tego pełną świadomość. Dyktatura prywatnych samochodów, jak dyktatura w każdym zakresie, jest skazana na zagładę. Tak też będzie i w tej sytuacji. Przestrzenie miejskie nie są z gumy, a miejsc do budowy nowych parkingów jest coraz mniej, a i zgody społecznej na budowanie coraz to nowych centralnych placów do przechowywania coraz to większej ilości prywatnych pojazdów po prostu nie ma. Dochodzimy do granicy wytrzymałości systemu w jakim obecnie w Polsce żyjemy. Wygoda, jak i realna wizja ograniczenia kosztów, no i na koniec najważniejsza kwestia, czyli zerwanie z mylnym traktowaniem prywatnego samochodu jako wyznacznika statusu, ostatecznie przyczyni się do nadejścia chwili, gdy Carsharing stanie się w Polsce czymś tak naturalnym jak poranne sprawdzenie elektronicznej poczty, czy zakup biletu do kina przez aplikację w telefonie. Współdzielona mobilność samochodowa najpierw będzie ciekawostką, później przejdzie w fazę praktycznego rozwiązania, redukującego realnie koszty życia w mieście, z międzyczasie zapewne stanie się modna, a na koniec Polacy zaczną po prostu zastanawiać się jak w ogóle wcześniej mogło bez Carsharingu wyglądać życie, podobnie jak teraz nie wyobrażamy sobie życia gdy nie było telefonów komórkowych. W taki obrót spraw naprawdę wierzymy i za takiej przyszłości chcemy funkcjonować.

Udostępnij przez :
Zamknij menu