Carsharing nie idzie z prądem…

  • Post author:
  • Post category:Polska

Od dłuższego czasu, jednym z najbardziej chwytliwych tematów w Polsce, jest ustawa o elektromobilności. Ustawa ta jest bardzo medialna ze względu na fakt, choćby działającej na zmysły liczby 1 miliona samochodów elektrycznych które miałyby już wkrótce pojawić się na rodzimych drogach. Projekt ambitny, a czy realny? Tutaj zdania są podzielone. Jednak nie dywagowanie czy ustawa ma sens czy niekoniecznie, jest intencją naszego materiału. Jest nią natomiast, sprawdzenie co ustawa w najświeższej formie, która została dopiero co zaakceptowana przez Rząd RP przewiduje dla samochodów współdzielonych. Jest to o tyle interesujące, bowiem we wcześniejszych projektach ustawy, dla usług oferujących współdzielone pojazdy do użytku otwartego (oczywiście mowa o pojazdach elektrycznych) przewidywany był benefit w postaci włączenia carsharingu do grona transportu zbiorowego.

Z naszej perspektywy takie brzmienie ustawy było pożądane, ponieważ samochody współdzielone pasowały bezwzględnie do pojęcia transportu zbiorowego. Być może, ciężko porównać je do “zbiorów ludzkich” przemieszczających się w tym samym momencie autobusem bądź tramwajem, jednakże nie można nie zgodzić się z twierdzeniem, że samochody współdzielone w ciągu jednego dnia mogą przewieźć zbiór osób, które dzięki takim usługom mogą realnie przyczynić się do zmniejszenia zagęszczenia ruchu drogowego w centrach miast, poprzez chociażby sprzedanie prywatnych samochodów. Uzyskanie takiego statusu dla samochodów współdzielonych byłoby również jasnym przekazem, że Rząd RP widzi potencjał w idei współdzielenia i zamierza ją wspierać. A właśnie promowanie carsharingu oraz edukacja społeczeństwa jest nad Wisłą bardzo potrzebna. Jednak w tej chwili dywagacje co jest potrzebne a co nie w odniesieniu do współdzielonej mobilności opartej na autach elektrycznych i ustawy o elektromobilności, należy odłożyć na półkę, bowiem w najnowszej wersji tejże ustawy, która została pod koniec ubiegłego roku ostatecznie przyjęta przez Rząd, “umowa Carshare” została ostatecznie wykreślona. Konsekwencją tego będzie brak możliwości uzyskania statusu transportu zbiorowego przez elektryczne auta współdzielone. Oczywiście szereg udogodnień dla usług opartych na autach elektrycznych (warte wspomnienia, że za samochód elektryczny w ostatecznym projekcie ustawy uznawany jest samochód wyłącznie elektryczny – auta hybrydowe typu plug-in, utraciły dotychczasowy status auta elektrycznego) został utrzymany w mocy i posiadacze takich aut, a także użytkownicy w carsharingu elektrycznym będą mogli m.in wjeżdżać bez dodatkowych opłat do nowo tworzonych stref zero-emisyjnych, a także kupujący takie samochody będą zwolnieni z podatku akcyzowego. Niemniej jednak, trochę żal, że miejski transport zbiorowy nie doczekał się nowego członka w postaci aut współdzielonych, bo mogłoby to być dowodem, że zmierzamy w Polsce w temacie transportu do normalności, tym bardziej, gdy coraz mniej osób trzeba przekonywać, że carsharing jest kolejną ciekawą alternatywą dla mieszkańców dużych miast. Mimo to, jednak nadal musi z zazdrością patrzeć w kierunku choćby taksówek osobowych mogących bez przeszkód oferować swoje usługi korzystając z licznych udogodnień o których carsharing póki co może tylko pomarzyć.

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz