Litwini "zarażeni" polskim standardem… i z batem na klientów pod wpływem.

W ostatnich tygodniach, dużo uwagi poświęciliśmy „cargosharingowi” od CityBee który pojawia się w coraz większej ilości polskich miast. Litewski operator jest najstarszym carsharingiem w Europie Środkowej (braliśmy pod uwagę istniejące usługi o wielkości minimum 100 samochodów) i wraz z ich decyzją o wejściu do Polski spodziewaliśmy się wprowadzenia na nasz rynek doświadczeń zebranych przez CityBee na Litwie. Już na wstępie „polskiej” działalności CityBee, można było dostrzec nowy standard, bowiem cennik tego operatora w polskich miastach oparty został zgodnie z dotychczasowym modelem cenowym z litewskiego rynku na opłacie za minutę użytkowania samochodu, z pakietem kilkudziesięciu darmowych kilometrów. Patrząc na statystyczne przejazdy klientów carsharingu, tak skonfigurowany cennik, wystarczał większości użytkowników na korzystanie z wynajmów i płacenie wyłącznie za minuty.
Po wejściu na polski rynek pierwszego operatora stosującego taki standard, można było zastanowić się, czy inni obecni w Polsce operatorzy nie pójdą podobną drogą. Jak pokazują jednak doniesienia z Litwy, pionier carsharingu z Europy Środkowej postanowił skopiować „polski standard” i wprowadza go na swój rodzimy rynek na Litwie. Z końcem października CityBee wprowadziło rewolucję poprzez zmianę standardu naliczania cen na doskonale znany nam model, opierający się na jednoczesnej opłacie za minutę jazdy i kilometr naliczany od początku trwania wynajmu. Zmiana ta jest o tyle interesująca z perspektywy polskiego rynku, ponieważ jak już kilkukrotnie informowaliśmy na naszych łamach, Polska mimo niewielkiego doświadczenia w usługach współdzielonej mobilności, wytworzyła swój własny „sznyt” w carsharingu, stosując zgodnie (poza wrocławską Vozillą) standard opierający się na jednoczesnej opłacie zarówno za czas i pokonany dystans. Standardem w usługach na świecie jest pobieranie wyłącznie jednego elementu składowego ceny, bądź kilometry naliczane po wykorzystaniu pakietu (czyli tak jak dotychczas było w usłudze CityBee na Litwie). Podobnego sposobu naliczania cen próżno było szukać w carsharingu poza Polską.
Cena Fiata 500 do 30-ego października: 0,15 EUR / minuta jazdy + 0,12 EUR / km (naliczane powyżej 50-ego kilometra)
Cena Fiata 500 od 30-ego października: 0,14 EUR / minuta jazdy + 0,13 EUR / km (naliczane od początku wynajmu)
Różnica zwłaszcza dla klientów używających samochodów współdzielonych na krótkich przyjazdach jest widoczna gołym okiem. Dla Litwinów którzy przyzwyczajeni byli do pierwotnego modelu (drugi litewski carsharing – elektryczny Spark, opiera swój cennik wyłącznie na opłacie za minutę jazdy, opłata za km nie jest pobierana) zmiana cennika jest dużym wyzwaniem i nie spotyka się z uznaniem odbiorców, co widać po komentarzach pod litewskimi artykułami o tej zmianie. Taki odbiór „rewolucji” nie jest niczym dziwnym, ponieważ jest to ewidentna podwyżka cen. Nie wiadomo póki co, czy podobny los czeka polski „cargosharing” CityBee, jednak póki co ceny na samochody dostawcze w polskiej usłudze, pozostają bez zmian, w tym również model cennika zawierający wliczony pakiet 50-ciu kilometrów.
Nowe ceny i model rozliczania to nie jedyne zmiany, które wprowadza na Litwie CityBee. Operator boryka się tam z dużą ilością szkód na swoich samochodach, z czego znaczna ich część jest dokonywana przez kierowców w stanie po spożyciu, lub pod wpływem alkoholu (o rozbiciu Porsche usługi CityBee, dokonanym przez pijanego klienta, możecie przeczytać tutaj).

Litwini postanowili wprowadzić zmiany mające na celu zahamowanie tej tendencji i bezwzględnie karać każdego klienta który dokona uszkodzenia auta mając we krwi jakąkolwiek dodatnią wartość alkoholu. Co w tym dziwnego? Otóż to, że na Litwie prawo wobec kierowców po spożyciu jest bardziej pobłażliwe niż w Polsce (dopuszczalny poziom alkoholu we krwi pozwalający na prowadzenie samochodu na Litwie – 0,4 promila, w Polsce – 0,2 promila). Po zmianach każdy klient któremu udowodni się prowadzenie samochodu usługi CityBee gdy jego stan alkoholu we krwi jest dodani naraża się na grzywnę w wysokości do 2000 EUR. Tej karze podlega również kierowca, który zgodnie z prawem drogowym na Litwie może legalnie podróżować samochodem (0,1 – 0,4 promila) i podczas rutynowej kontroli drogowej zostałby przez Policję puszczony celem kontynuowania podróży.

Fot: www.15min.lt
Udostępnij przez :

Dodaj komentarz

Zamknij menu