Czy P2P ma szansę w Polsce? Drivesurfing sprawdza.

Od niedawna, szczególnie w Warszawie, jesteśmy rozpieszczani Casharingiem w tradycyjnym stylu. Właśnie z tego powodu że tak dobrze rozwija się współdzielona mobilność zapewniana przez podmioty biznesowe, zupełnie na marginesie zainteresowania w naszym kraju znajdują się platformy do Peer2Peer, gdzie auta udostępniane są przez prywatnych właścicieli, zainteresowanym właścicielom. Do tej pory nad Wisłą działała platforma Locomoto, natomiast ciężko powiedzieć że odniosła ona sukces, ponieważ mimo że istnieje na rynku od 2013 roku, to nie udało się jej przekonać zauważalnie dużej ilości Polaków do pożyczania prywatnych samochodów innym, nieznanym wcześniej użytkownikom systemu. Jak się jednak okazuje, mimo braku “success story” platformy Locomoto, na naszym rynku pojawia się nowy gracz z ambicjami międzynarodowymi. Drivesurfing, bo o tej platformie mowa, mimo że jest usługą polską, nie na Polsce skupia w pełni swoją uwagę. Platforma jest dostosowana do realizacji usług, niezależnie od lokalizacji. Mimo bardzo krótkiej dotychczasowej działalności, operatorom udało się zaprosić do współpracy właścicieli aut w krajach basenu Morza Śródziemnego takich jak: Hiszpania, Cypr, Egipt czy Grecja, ale także w tak egzotycznych stronach jak Indie czy choćby Tanzania. Pokazuje to, że usługa nie zamyka się na żaden kierunek. Wyraźną inspiracją dla operatorów jest serwis AirBnB, co zresztą sami przyznają, natomiast pytanie czy usługa oferująca wynajem “ruchomości” powtórzy sukces platformy do wynajmu mieszkań i apartamentów? Profesjonalnie wykonana strona serwisu, a także otwarcie usługi od razu na szeroką skalę bez ograniczeń terytorialnych, pokazuje ambicję właścicieli, natomiast ważną kwestią, nad którą warto się zastanowić, jest to czy przy polskim przywiązaniu do samochodu jako własności, taka usługa ma szansę na powodzenie akurat w naszym kraju? Usługi P2P na świecie cieszą się uznaniem. Może nie tak dużym jak Carsharing w wydaniu biznesowym, natomiast w wielu krajach takie platformy jak Drivesurfing, działają z powodzeniem. Jednak nie da się ukryć że są to miejsca, gdzie samochód już dawno przestał, bądź nigdy nie był wyznacznikiem statusu, czy czymś więcej niż tylko narzędziem do przemieszczania się, do którego właściciel nie był przesadnie przywiązany. Właśnie tutaj upatrywalibyśmy największego wyzwania, które stoi przed operatorem usługi.

Drivesurfing niezależnie od miejsca, działa w ten sam sposób. Udostępnia zarejestrowanym użytkownikom dostęp do oferowanych w danym miejscu samochodów, po określonej przez jego właściciela cenie. Właściciel platformy pobiera za usługę “kojarzenia” obu finalnych stron transakcji, określoną prowizję. Istotną kwestią jest ubezpieczenie samochodu na wypadek szkody, bowiem właściciele samochodów prywatnych mogą mieć poważne problemy z odzyskaniem środków potrzebnych na naprawy szkód spowodowanych przez najemców, dlatego też właściciel usługi pracuje nad udostępnieniem specjalnych pakietów ubezpieczeniowych, które pozwolą na wynajmy które nie będą powodować stresu zarówno dla właściciela samochodu jak i najemcy. Ceny wyrażane są w stawkach dobowych, natomiast możliwe będzie również wynajęcie takiego samochodu na godziny. Ceny na obecny moment są mocno zróżnicowane, co powodowane jest różnymi kosztami związanymi z posiadaniem samochodu w danym rejonie. I tak najniższe ceny znajdziemy nad Morzem Śródziemnym, gdzie za 35 EUR za dobę wynajmiemy samochody klas A oraz B, a z drugiej strony 200 EUR za dobę zapłacimy za samochody terenowe w Tanzanii czy Islandii. Ceny na pierwszy rzut oka wydają się wysokie, nawet dla choćby Grecji czy Hiszpanii, które słyną z absurdalnie niskich cen w tradycyjnych wypożyczalniach, gdzie dochodzą nawet do poziomu 5 EUR za dobę, ale także te dostępne w Warszawie, gdzie kilkunastoletni Ford Focus wyceniony jest na 30 EUR za dobę, wyglądają mało zachęcająco, dlatego też na obecną chwilę ciężko przypuszczać że usługa osiągnie spektakularny sukces. Jednak jest ona cały czas w fazie rozwoju, a najbliższe miesiące pokażą, czy Polacy są gotowi na dzielenie się tak “osobistym” przedmiotem jak samochód. Natomiast niezależnie od tego czy usługa w naszym kraju się przyjmie, czy jednak przyjdzie jej święcić sukcesy na rynkach zagranicznych, to jednak warto obserwować jej rozwój zarówno u nas, jak i na zewnątrz, a racji faktu, że jest zarządzana przez Polaków, to tym bardziej należy trzymać kciuki za powodzenie tego przedsięwzięcia.

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz