Kończenie wynajmu.
Banał nie lubiący pośpiechu.

Jednym z najczęstszych zarzutów wobec usług aut na minuty jest to, że ich klienci często łamią przepisy ruchu drogowego – szczególnie te dotyczące prędkości, ponieważ będąc rozliczanym za minuty klient będzie starał się maksymalnie skrócić czas dotarcia na miejsce współdzielonym samochodem a co za tym idzie będzie przekraczał prędkość, narażając jednocześnie siebie ale również innych uczestników ruchu drogowego oraz pieszych na niebezpieczeństwo. Jest jednak jeszcze jeden niuans przy użytkowaniu pojazdów na minuty przy którym pośpiech jest zdecydowanie złym doradcą oraz może narazić użytkownika na niepotrzebne koszty. Niuansem tym jest proces kończenia wynajmu*, który mimo pozornej prostoty, jeśli nie poświęcimy mu dostatecznej uwagi, może sprawić niemiłą niespodziankę.

Niezależnie od operatora zakończenie wynajmu jest zazwyczaj procesem kilkuetapowym. Pierwszym krokiem jest przyciśnięcie przycisku kończącego wynajem, co niestety w praktyce jest dla wielu klientów jednocześnie ostatnim po dokonaniu którego chowają telefon do kieszeni i zapominają o wynajmie nie czekając na jego pełne zakończenie. Pełny proces składa się zazawyczaj z wspomnianego przyciśnięcia przycisku zakończenia wynajmu po którym pojawia się komunikat potwierdzający zamknięcie drzwi i zakończenie wynajmu, a także podsumowanie przejazdu i wyświetlenie faktury lub jej wysyłkę na maila. W przeważającej ilości przypadków pochopne schowanie telefonu do kieszeni bez oczekiwania na potwierdzenie prawidłowego zakończenia wynajmu nie powoduje żadnych problemów, bowiem pełen proces winien zakończyć się automatycznie. Są jednak od tej reguły wyjątki których źrodłem jest zawodność łączności bezprzewodowej. Warto o tym pamiętać, ponieważ konsekwencje takiego przypadku mogą być poważne a można ich uniknąć kosztem kilku sekund cierpliwości.

W pierwszej połowie lipca głośno było w mediach o przypadku największego polskiego elektrycznego carsharingu – Innogy Go! którego samochód został został rozbity przez dwóch 14-latków. W zeszłym roku podobny przypadek miał miejsce w usłudze Panek CarSharing. W obu przypadkach za kierownicę dostały się osoby nieupoważnione, wykorzystując fakt, że klienci użytkujący samochody legalnie, nie zakończyli poprawnie wynajmu w efekcie czego pojazdy pozostały otwarte czego ostatni klient nie był świadom. Opisane przypadki są dość ekstremalne, ponieważ doszło w nich do przejęcia samochodów przez nieletnie osoby nie mające uprawnień do ich prowadzenia, które w dodatku doprowadziły w wyniku swoich przejazdów do uszkodzenia mienia. Nie jest to jednak jedyny możliwy scenariusz. Inny, znacznie prostszy do osiągnięcia to nawet kilkudniowy „pusty” wynajem który obciąży w pełni konto klienta i przerwany zostanie dopiero gdy operator zauważy podejrzany wynajem gdzie samochód nie rusza się z miejsca, bądź gdy klient sam zauważy, że jego konto jest obciążane kosztami których nie oczekiwał, bądź gdy otworzy ponownie aplikację i ujrzy aktywny wynajem którego nie był świadom. Prawo w tym zakresie jest dość jednoznaczne. Klient odpowiada za samochód do czasu zakończenia wynajmu. Wszystko co wydarzy się z samochodem do tego czasu w teorii obciąża konto klienta. Oczywiście praktyka może być bardziej złożona czego przykładem jest wspomniany przypadek pijanego 14-latka który użytkował elektryczne BMW od Innogy. Większość konsekwencji poniesie nieletni. Niezależnie jednak od tego nie znaczy to, że ostatni klient ktory faktycznie nie dopilnował zakończenia wynajmu uchyli się od odpowiedzialności.

Konsekwencję i ich wyciąganie zostawmy jednak operatorom i skupmy się na źródle takich przypadków. Powodem dla którego niektóre wynajmy nie kończą się automatycznie, jest wspomniana zawodność łączności bezprzewodowej. Brak sygnału GSM, odpowiedzialnego za przesył danych (w tym przesyłkę do serwera systemu, sygnału inicjującego zakończenie wynajmu i zaryglowanie zamków) może być chwilowy i może również leżeć po stronie telefonu. Problem z zamknięciem wynajmu może szczególnie wystąpić gdy próbujemy go skończyć w miejscach zadaszonych, bądź zaraz przy wysokich zabudowaniach. W takich przypadkach, po przyciśnięciu przycisku kończenia wynajmu po kilku sekundach pojawia się komunikat o błędzie procesu po którego wyświetleniu klient powinien powtórzyć próbę a gdy ta również nie przynisie skutku, winien spróbować zamknąć wynajem uprzednio przestawiając samochód w inne miejsce, bądź skontaktować się z infolinią. Nawet jeśli interwencja będzie wymagać inwestycji kilku minut, to jest to z naszej perspektywy korzystniejsze niż stawianie czoła potencjalnym konsekwencjom wynajmu który się nie zakończył.

Pewnym rozwiązaniem mogłaby być czasowa blokada zamka (ryglowanie drzwi) w samochodzie w którym wyłączono silnik, jednak może wtedy dojść do sytuacji gdy klient świadomie wyszedł na moment z samochodu i znajduje się przy nim, przez co nie grozi mu przejęcie przez nieupoważnioną osobę trzecią. Szczególnie problematyczne może się to stać gdy taki klient pozostawi w środku swój telefon. Z drugiej strony taka automatyczna blokada może pomóc wyłącznie przed nieuprawnionym przejęciem samochodu. Faktu dalszego naliczania wynajmu nijak nie zmieni. Dlatego też, dla własnego dobra warto poświęcić kilka sekund na to aby być absolutnie pewnym, że samochód (i / lub) wynajem zosał prawidłowo zamknięty.

*opisany problem dotyczy również procesu zamykania samochodu w trybie postoju (stop-over) gdy samochód nie jest wyposażony w kluczyk/kartę.

Udostępnij przez :
Zamknij menu