Panek stawia stacje. Na początek „Mordor”.

Przywykliśmy do tego, że w Polsce rozwijane są w głównej mierze sieci carsharingu otwartego, czyli tzw. „freefloating”. Co prawda warszawski prekursor aut na minuty, czyli 4mobility zaczynał swoją przygodę właśnie od systemu stacjonarnego, jednak po wprowadzeniu łącznie 600 aut w systemie otwartym, przez największą stołeczną konkurencję, również oni zmienili swoje plany, przechodząc na system mieszany, czyli udostępniając swoje samochody w „freefloatingu” jednocześnie pozostawiając część stacji i wydzielając niewielką flotę dla systemu zamkniętego.

Nie jest jednak w pełni prawdą twierdzenie, że dwóch największych warszawskich usługodawców, czyli Traficar i Panek CarSharing to systemy w pełni otwarte. Zarówno jeden jak i drugi carsharing, „romansują” z systemem stacjonarnym, jednak w zdecydowanie mniejszej skali. Traficar od początku swojej działalności w Warszawie, co później rozwinął również na pozostałe miasta, udostępnił dedykowane parkingi na stacjach Orlen, stojących w zasięgu stref wynajmu. Z kolei Panek, udostępnił dla swoich klientów parkingi specjalne w stołecznych portach lotniczych Okęcie i Modlin. W przypadku lotnisk, stawianie stacji wydaje się w pełni uzasadnione, co jednak z pozostałymi lokalizacjami? Przypadek 4mobility pokazał, że zdecydowanie lepiej sprawdza się usługa otwarta. Czy jednak tak jest naprawdę? Patrząc zero-jedynkowo, „freefloating” wychodzi zdecydowanie lepiej, niemniej jednak nie można w pełni bezrefleksyjnie skazać stacjonarności na porażkę. Analizując opinię mieszkańców miast, na temat rozwijającej się współdzielonej mobilności samochodowej, często jako wyższość taksówek nad carasharingiem określają fakt, że taksówką można podjechać na miejsce nie martwiąc się o parkowanie w danej lokalizacji. W metropoliach jest doprawdy dużo miejsc w których o problemach parkingowych krążą legendy. W takich miejscach wydzielone stacje dla aut na minuty byłyby atrakcyjną opcją. Jednym z nich, w Warszawie jest Slużewiec, popularnie nazywany „Mordorem”, który jest korporacyjnym sercem Warszawy, w którym zaparkowanie samochodu w godzinach pracy biurowców, graniczy z cudem.

Właśnie na Służewcu, przy skrzyżowaniu ulic Domaniewskiej i Postępu, powstaje pierwsze 10 miejsc dedykowanych wyłącznie dla usługi Panek CarSharing. Miejsca znajdują się za szlabanem, a skorzystać z nich będzie mógł podobnie jak na Okęciu każdy z użytkowników tego carsharingu. Parkowanie nie będzie związane z żadną dodatkową opłatą, a funkcjonalność parkingu jest obustronna, czyli Yarisy „Panka” będzie można tam zarówno zostawiać jak i stamtąd pobierać. Oczywiście mowa tutaj o Yarisach z usługi otwartej.

Biorąc pod uwagę specyfikę takich miejsc jak właśnie Służewiec, tworzenie w nich stacji z miejscami na wyłączność, zdaje się być właściwym posunięciem i gdyby podobne stacje pojawiły się również w innych lokalizacjach, gdzie znalezienie wolnego miejsca graniczy z cudem, z pewnością carsharing zdobywałby popularność znacznie szybciej. Dobrą wiadomością jest jednak fakt, że operatorzy usług zdają sobie sprawę z wartości mikstury „freefloatingu” ze stacjami, bo niemal każdy z liczących się operatorów, czy to w Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu, oferuje swoje usługi wspomagając się bazami.

Udostępnij przez :
Zamknij menu