Carsharing w czasach “korony”.

Eskalacja korona-wirusa trwa w najlepsze i nic nie wskazuje na to, żeby w ciągu najbliższych dni problem miał przestał istnieć. W Polsce zamykane są szkoły, odwoływane imprezy masowe a np. we Włoszech izolowane są już poszczególne obszary. Życie jednak toczy się dalej i ciężko wyobrazić sobie całkowitą izolację tylko w „czterech ścianach”. Jako portal zorientowany głównie na temat współdzielonej mobilności szczególnie interesuje nas sytuacja w środkach transportu nad czym skłania się coraz więcej ekspertów ale również zwyczajnych ludzi zatroskanych o swoje bezpieczeństwo.

 Zaczniemy od rynku, które największą falę wirusa mają już za sobą. Największy koreański operator carsharingu – SoCar zadeklarował, że ze względu na korona-wirusa, zwiększył częstotliwość czyszczenia swoich samochodów z 1 razu na 2 razy w tygodniu, a jeden z chińskich usługodawców udostępnił w samochodach jednorazowe maseczki i środki do dezynfekcji rąk. W jednym z niemieckich dzienników, pojawił się artykuł mówiący o tym, że poprzez trudności z jakimi boryka się zbiorowy transport publiczny niemieckie firmy mogą odczuwać trudności z płynnością działań ze względu na problemy z dotarciem do miejsc swojej pracy. Dziennik zasugerował, że dobrą alternatywą dla komunikacji publicznej są współdzielone samochody, rowery czy usługi przewozu osób takie jak Uber czy klasyczne taksówki. Warto zauważyć, że z tymi ostatnimi (aplikacje do ride-sharingu) nie zgadza się amerykańska agencja rządowa zajmująca się kontrolą i zapobieganiem chorób – CDC, której przedstawiciel radzi aby unikać miejsc w których na małych przestrzeniach będziemy mieć styczność z większą ilość osób, od których moglibyśmy się zarazić. Wśród nich wymienił: szkoły, transport zbiorowy, taksówki oraz usługi przewozu osób. Pewnym potwierdzeniem tych słów jest sytuacja naszych południowych sąsiadów – Czechów, gdyż w Pradze pierwszy przypadek korona-wirusa odkryto u praskiego taksówkarza. Warto jednak zauważyć w tym miejscu, że CDC nie wymieniło w zagrożonym gronie usług carsharingu, który przy zastosowaniu podstawowych środków bezpieczeństwa okazuje się jedną z najbezpieczniejszych form transportu w miastach dla osób które nie mają dostępu do prywatnego pojazdu.

Potwierdzeniem faktu, że carsharing jest najbezpieczniejsza formą transportu, zaraz po prywatnym samochodzie, jest opinia niemieckiego wirusologa Martina Sturmera, który udzielił wywiadu niemieckiemu portalowi wa.de. W wypowiedzi Dr. Strumera, wirusy, które utrzymują się przy życiu na powierzchniach poza organizmem ludzkim są znacznie mniej stabilne i bardziej podatne na środki dezynfekujące. Dodatkowo, wg sugestii portalu wa.de podróżowanie samochodem współdzielonym jest bezpieczne jeśli zdecydujemy się na podróżowanie w rękawiczkach. Wszystkie powyższe informacje odnoszą się do usług oferowanych za granicą, jednak nie znaczy to, że polscy operatorzy i klienci stoją przed innymi wyzwaniami. Wręcz przeciwnie, wyzwania są te same i polscy operatorzy zdają się uczyć na doświadczeniach kolegów z innych krajów. W efekcie tego większość polskich „sharingów” informowała w zeszłym tygodniu o swoich działaniach, które dowodzą, że nie bagatelizują tematyki korona-wirusa. Z deklaracji usługodawców wynika, że zwiększono częstotliwość czyszczenia wnętrz współdzielonych pojazdów ze skupieniem się na dezynfekcji takich elementów wnętrza jak np. kierownica czy dźwignia zmiany biegów. 

Reasumując, polscy operatorzy wychodzą naprzeciw obecnemu problemowi, natomiast należy pamiętać, że najłatwiej zarazić się korona-wirusem, ale również i zwykłą grypą poprzez bezpośredni kontakt i przebywanie w bezpośredniej bliskości z zarażonymi osobami, a „auta na minuty” są przed tym zdecydowanie bardziej zabezpieczone niż transport publiczny czy taksówki, bo w wymienionych w tym miejscu pojazdach, przebywamy na małej powierzchni z osobami i jesteśmy narażeni na interakcję z osobami, które mogą być bezobjawowymi nosicielami wirusa o czym nawet nie mają pojęcia. Faktem jest, że z perspektywy społecznej niebezpieczeństwo przejazdów komunikacją zbiorową jest dużym ciosem, natomiast w tym konkretnym okresie czasu pojazdy w których nie mamy bezpośredniego kontaktu z osobami nieznajomymi są najbardziej zabezpieczone (tym bardziej, że średni interwał pomiędzy przejazdami współdzielonych aut wynosi kilka godzin) , a stosowanie tak prostych środków ostrożności jak kichanie w zgięty łokieć, czy używanie rękawiczek (którymi nie będziemy dotykać twarzy) w samochodach (ale też skuterach czy rowerach) współdzielonych czyni z nich środki transportu najbardziej odporne (po prywatnych pojazdach, na rezygnację z których szczególnie w dużych aglomeracjach, decyduje się coraz większa ilość osób) na wirusa COVID-19, a tym bardziej, jeśli uświadomimy sobie, że wspomniane środki bezpieczeństwa warto stosować w obecnym okresie nie tylko w carsharingu, ale również w każdym miejscu poza domem.

Udostępnij przez :

Dodaj komentarz

Zamknij menu